To może być początek jednej z najgłośniejszych batalii prawnych związanych z AI. Disney i Universal pozywają twórców Midjourney za kopiowanie kultowych postaci bez zgody. Sprawa może zaważyć na przyszłości całego rynku mediów.
To pierwszy tak duży proces dotyczący naruszenia praw autorskich przez narzędzia sztucznej inteligencji, a stawką są nie tylko miliardowe dochody z franczyz, ale też… przyszłość całego przemysłu kreatywnego.
- „Obcy” wkrótce opanują Ziemię – data ustalona na sierpień
- Disney odpala grube działa! „Zootopia 2” i „Toy Story 5” już w drodze
Hollywood pozywa Midjourney
W pozwie złożonym w Federalnym Sądzie Okręgowym w Kalifornii czytamy, że Midjourney bezprawnie tworzyło i rozpowszechniało obrazy inspirowane znanymi markami należącymi do tych gigantów. Na liście pojawiają się takie tytuły jak:
- Star Wars
- The Simpsons
- Toy Story
- Shrek
- The Avengers
- Minionki i wiele innych.
Studia filmowe twierdzą, że wysyłały oficjalne pisma z żądaniem zaprzestania naruszeń, ale firma nie zareagowała. Midjourney, które zarobiło w zeszłym roku aż 300 milionów dolarów, miało jedynie potwierdzić odbiór wiadomości i… kontynuować działania.
W pozwie padają mocne słowa. „Midjourney to bezdenna otchłań plagiatu” – komentują przedstawiciele studiów. „Działa z pełną premedytacją i ignoruje fundamenty prawa autorskiego”. Disney i Universal domagają się rozprawy z udziałem ławy przysięgłych, licząc na silny precedens.
Głos zabrali też prawnicy obu firm. Kimberley Harris z NBCUniversal podkreśliła, że chodzi o obronę twórców i wieloletnich inwestycji w rozrywkę. Z kolei Horacio Gutierrez z Disneya zauważył, że choć firma widzi ogromny potencjał w AI, „piractwo to wciąż piractwo – nawet jeśli robi to maszyna”.
Dla świata mediów i rozrywki to sprawdzian: czy AI będzie partnerem artystów, czy ich największym zagrożeniem. Jeśli sąd przyzna rację Disneyowi i Universalowi, może to wywrócić do góry nogami sposób, w jaki firmy technologiczne korzystają z danych do trenowania sztucznej inteligencji.
Tymczasem Midjourney milczy. CNBC potwierdziło, że firma nie udzieliła komentarza w sprawie pozwu.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






