Baseus Eli Sport 2 wchodzą na rynek z agresywną ceną 180 zł, sugerując nową erę dostępności słuchawek open ear. Choć są lżejsze i mniejsze od poprzednika, niższy koszt niesie ze sobą konkretne kompromisy. Sprawdzam, czy fizyczne przyciski i norma IP57 wystarczą, by wybaczyć im regres w jakości brzmienia.
Spis treści
Baseus Eli Sport 2 już samą nazwą sugerują, że mamy do czynienia z następcą bardzo udanego modelu sprzed ponad półtora roku. Naturalna kontynuacja? Teoretycznie tak. Problem w tym, że tym razem coś od początku nie daje pełnego przekonania. Już cena startowa pokazuje, że producent obrał nieco inny kierunek, a to automatycznie zmienia sposób patrzenia na ten model.
Bo umówmy się, 180 zł za konstrukcję sportową z ambicjami to kwota, która automatycznie ustawia poprzeczkę w konkretnym miejscu. Z jednej strony może to być próba popularyzacji tego typu słuchawek i dotarcia do szerszego grona użytkowników. Z drugiej, niższa cena niemal zawsze rodzi pytanie o kompromisy. Sam nie lubię dopowiadać sobie teorii, dlatego w tej recenzji chcę spokojnie sprawdzić, czy za oszczędnością poszły realne cięcia, czy może Baseus po prostu zoptymalizował projekt.
Podoba mi się natomiast to, że producent nie ograniczył się do jednej wersji kolorystycznej. Słuchawki dostępne są w trzech wariantach: białym, czarnym i zielonym, co w segmencie sportowym wcale nie jest oczywiste. Dla wielu osób wygląd to detal, ale z doświadczenia wiem, że w praktyce potrafi przeważyć szalę przy zakupie. Zwłaszcza gdy sprzęt towarzyszy nam na siłowni czy podczas biegania i staje się częścią codziennego rytuału.
Im dłużej jednak przyglądam się Baseus Eli Sport 2, tym bardziej mam wrażenie, że ta premiera ma drugie dno. Obniżenie ceny względem poprzednika może być odważnym ruchem, ale wszystko rozbije się o jakość wykonania i brzmienie. A właśnie tam najłatwiej stracić zaufanie użytkownika. Dlatego zamiast zgadywać, wolę sprawdzić, jak ta decyzja przełożyła się na realne wrażenia z użytkowania.
Specyfikacja techniczna
- Przetwornik: 17 mm dynamiczny
- Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 40 kHz
- Kodeki audio: SBC, AAC, LDAC
- Tryb połączenia: Bluetooth
- Wersja Bluetooth: 6.0
- Połączenie wielopunktowe (Multipoint): Tak
- Niskie opóźnienie: 58 ms
- Pojemność baterii (słuchawka): 45 mAh / 0,173 Wh
- Czas odtwarzania (słuchawki): Ok. 8 godzin (50% głośności)
- Całkowity czas pracy z etui: Ok. 45 godzin
- Klasa wodoszczelności: IP57
- Wsparcie aplikacji: Baseus App
- Materiał wykonania: ABS + PC
- Waga całkowita: Ok. 69 g
Mniejsze, lżejsze, ale czy lepsze? Design i ergonomia Baseus Eli Sport 2
W konstrukcji Baseus Eli Sport 2 najbardziej doceniam miniaturyzację względem poprzedniej generacji. Te słuchawki są wyraźnie mniejsze, a to w praktyce robi sporą różnicę, zwłaszcza jeśli ktoś ma drobniejsze uszy. Całość wygląda subtelniej, mniej topornie, bardziej nowocześnie. W segmencie open ear to ważne, bo tego typu modele potrafią dominować wizualnie nad twarzą. Tutaj proporcje są po prostu lepiej wyważone.
Niestety, na tym polu przewag nad pierwszą generacją lista się właściwie kończy. Materiały są odczuwalnie słabsze niż wcześniej i nie mam zamiaru tego pudrować. To nie jest tandeta najniższej próby, nic nie trzeszczy i nie sprawia wrażenia, że zaraz się rozpadnie, ale czuć oszczędności. A to mnie akurat boli, bo Baseus wielokrotnie udowadniał, że potrafi robić sprzęt niedrogi, a jednocześnie solidny. Tutaj zabrakło mi tej pewności, którą kojarzę z marką.
Sama konstrukcja zaczepu została jednak przemyślana. Hybrydowe połączenie elastycznego silikonu i stalowego drutu z pamięcią kształtu w ramce sprawia, że słuchawki naturalnie dopasowują się do ucha i nie deformują po czasie. To rozwiązanie ma sens, szczególnie przy intensywnym użytkowaniu. Zaczep można wielokrotnie wyginać, a on nadal trzyma nadany kształt. Daje to poczucie stabilności bez efektu sztywnej obręczy wokół ucha.
Największą zaletą pozostaje dla mnie ergonomia. Konstrukcja open ear eliminuje nacisk na kanał słuchowy, więc nie ma mowy o dyskomforcie nawet przy dłuższych treningach. Każda słuchawka waży około 7,5 grama, co realnie zmniejsza zmęczenie podczas biegania czy jazdy na rowerze. Do tego dochodzi norma IP57, którą w tej klasie naprawdę szanuję. Pot, deszcz czy kurz nie robią na nich większego wrażenia, a to w sprzęcie sportowym jest fundamentem.
Stylistycznie jest spokojnie i bez przesady. Do wyboru mamy wersję białą, czarną i zieloną, czyli klasykę z lekkim sportowym akcentem. Design nie próbuje krzyczeć, raczej wtapia się w strój treningowy i codzienne ubrania. I choć chciałbym lepszych materiałów, to pod względem wygody i dopasowania Baseus Eli Sport 2 naprawdę trudno mi poważnie skrytykować. To jeden z tych modeli, które zakładasz i po chwili przestajesz o nich myśleć.
Baseus Eli Sport 2 pokazują, że komfort i przemyślana konstrukcja mogą iść w parze z lekką formą, choć tym razem obyło się bez jakościowego efektu „wow”, którego po tej marce się spodziewałem.
Fizyczne przyciski zamiast dotyku. I to była dobra decyzja
W Baseus Eli Sport 2 producent zrobił coś, za co naprawdę mogę go pochwalić. Zamiast problematycznych paneli dotykowych pojawiły się klasyczne, fizyczne przyciski. I nie są to mikroskopijne punkty, w które trzeba celować jak w tarczę. Mają odpowiedni rozmiar, są dobrze wyczuwalne pod palcem i działają dokładnie wtedy, kiedy chcę. W słuchawkach sportowych to ma większe znaczenie, niż wielu osobom się wydaje.
Dotyk w teorii wygląda nowocześnie, w praktyce podczas biegania czy treningu bywa irytujący. Fizyczne przyciski z wyraźnym kliknięciem eliminują przypadkowe pauzy i nie reagują na pot czy wilgoć. Doceniam to zwłaszcza przy intensywnych ćwiczeniach, kiedy nie mam czasu zastanawiać się, czy komenda została przyjęta. Tutaj wszystko jest przewidywalne i powtarzalne, a to buduje zaufanie do sprzętu.
Jeśli chodzi o aplikację, sprawa jest już mniej ekscytująca. Obsługa aplikacji towarzyszącej jest ograniczona i zależna od regionu oraz kompatybilności urządzenia. Nie ma tu rozbudowanej personalizacji ani zaawansowanego korektora jak w droższych modelach. Funkcjonalność sprowadza się głównie do podstawowego zarządzania i ewentualnych aktualizacji oprogramowania. Dla części użytkowników to wada, dla innych zaleta, bo konfiguracja jest szybka i bez zbędnych komplikacji.
Brakuje też automatycznego wykrywania zdjęcia słuchawki z ucha. Sterowanie odbywa się wyłącznie manualnie, co w tym przypadku nie odbieram jako dużej straty. W modelu sportowym liczy się stabilność działania, a nie gadżety. Wolę mieć pewność, że muzyka nie zatrzyma się sama w najmniej odpowiednim momencie, niż polegać na czujnikach, które czasem działają wybiórczo.
W kwestii brzmienia aplikacja również nie daje pola do eksperymentów. Strojenie opiera się na stałym profilu SuperBass 2.0, bez szerokich możliwości ingerencji w equalizer. Z jednej strony ograniczenie, z drugiej spójność. Zakładasz słuchawki i wiesz, czego się spodziewać na każdym urządzeniu.
Baseus Eli Sport 2 pokazują, że czasem krok wstecz, jak rezygnacja z dotyku, może być realnym krokiem naprzód w codziennym użytkowaniu.
Stabilność i energia na długim dystansie. Jak radzą sobie Baseus Eli Sport 2?
W przypadku Baseus Eli Sport 2 łączność to jeden z tych elementów, które po prostu mają działać. I tutaj rzeczywiście działa to tak, jak powinno. Bluetooth 6.0 zapewnia stabilne połączenie ze smartfonem, laptopem czy tabletem, bez nerwowego zerkania, czy sygnał zaraz się nie urwie. Podczas jazdy na rowerze, na siłowni czy w drodze do pracy nie zauważyłem irytujących przerw.
Dużym plusem jest łączność wielopunktowa z obsługą dwóch urządzeń jednocześnie. W praktyce wygląda to tak, że słuchawki mogą być sparowane z telefonem i laptopem w tym samym czasie. Przełączanie między muzyką a połączeniem przychodzącym odbywa się płynnie i bez ręcznego rozłączania.
Samo parowanie jest szybkie i bezproblemowe. Po wyjęciu z etui słuchawki automatycznie przechodzą w tryb łączenia, a kolejne połączenia odbywają się już praktycznie natychmiast. Opóźnienia również trzymają poziom, jakiego oczekuję od nowoczesnych słuchawek Bluetooth. Wideo, aplikacje treningowe czy wideorozmowy pozostają zsynchronizowane z dźwiękiem, co przy aktywnym trybie życia ma znaczenie.
Jeśli chodzi o akumulator, konstrukcja open ear ma swoją zaletę. Brak aktywnej redukcji hałasu przekłada się na stabilny czas pracy do 8 godzin na jednym ładowaniu. To wynik, który w zupełności wystarcza na długi trening, podróż czy kilka godzin pracy. Co ważne, ten czas jest przewidywalny, nie zależy od dodatkowych trybów czy kombinowania z ustawieniami.
Etui ładujące wydłuża całkowity czas działania do około 45 godzin. Szybkie ładowanie przez USB C pozwala odzyskać około 2 godziny odtwarzania w 10 minut, co w praktyce ratuje sytuację przed wyjściem na trening. Nie ma tu ładowania bezprzewodowego, ale szczerze mówiąc w sprzęcie sportowym nie traktuję tego jako braku krytycznego. Liczy się dla mnie to, że sprzęt jest gotowy do działania wtedy, kiedy go potrzebuję, a nie to, w jaki sposób trafia na niego energia.
Baseus Eli Sport 2 stawiają na stabilność i długi czas pracy, zamiast efektownych dodatków. I w sprzęcie do codziennego ruchu taka filozofia ma po prostu sens.
Większy przetwornik, mniejsze emocje? O brzmieniu Baseus Eli Sport 2
W przypadku Baseus Eli Sport 2 mam mieszane odczucia, bo z jednej strony producent obiecuje więcej, z drugiej w praktyce nie wszystko brzmi tak, jakbym tego oczekiwał. Dźwięk w ustawieniach fabrycznych jest dość płaski i wyraźnie skromniejszy niż w pierwszej generacji. I mówię to z pełną świadomością, bo poprzedni model potrafił zaskoczyć energią. Tutaj tej energii na starcie zwyczajnie brakuje.
Kluczowa staje się aplikacja, bez której trudno mówić o pełnym wykorzystaniu możliwości tych słuchawek. Bez aktywacji profilu SuperBass 2.0 brzmienie jest wyraźnie odchudzone w dolnym zakresie. Po podbiciu niskich tonów sytuacja się poprawia i słuchawki nabierają charakteru, ale nie każdy będzie miał ochotę od razu sięgać po telefon i grzebać w ustawieniach. Dla mnie to krok wstecz względem poprzednika, który bronił się już na ustawieniach domyślnych.
Technicznie Baseus próbował podejść do tematu ambitnie. Zastosowano duży, 17 × 12 mm przetwornik dynamiczny pokryty tytanem, wspierany ultracienką membraną poliuretanową. Na papierze wygląda to solidnie, szczególnie jak na konstrukcję open ear. Większa powierzchnia ma generować mocniejszy dźwięk i lepszy przepływ powietrza. Potencjał jest, ale jego wykorzystanie zależy w dużej mierze od ustawień.
Jeśli chodzi o bas, po włączeniu odpowiedniego profilu potrafi on być sprężysty i całkiem dynamiczny jak na otwartą konstrukcję. Niskie tony nie schodzą bardzo głęboko, ale zachowują kontrolę i nie rozlewają się przy wyższej głośności. Do treningu, elektroniki czy szybszych playlist sprawdzają się przyzwoicie. Trzeba jednak pamiętać, że to nadal open ear, więc fizyki nie da się oszukać.
Średnica wypada czysto i czytelnie, co docenią osoby słuchające podcastów czy prowadzące rozmowy. Wokale są wyraźne i nie giną w tle, a wysokie tony dodają nieco świeżości bez nieprzyjemnej ostrości. Scena jest szeroka, naturalnie otwarta, co wynika z samej konstrukcji. Dźwięk nie jest zamknięty w głowie, tylko swobodnie rozchodzi się wokół, co zwiększa poczucie przestrzeni podczas ruchu.
Na plus zapisuję też obsługę kodeków. LDAC pozwala na bezprzewodowy dźwięk Hi-Res przy kompatybilnych urządzeniach, obok standardowych SBC i AAC. To pokazuje, że Baseus chciał dać coś więcej niż typowe minimum w słuchawkach sportowych. Szkoda tylko, że ostateczny efekt w dużej mierze zależy od ingerencji użytkownika w ustawienia, bo potencjał sprzętowy jest większy niż pierwsze wrażenie odsłuchowe.
Baseus Eli Sport 2 potrafią zagrać dobrze, ale wymagają od użytkownika zaangażowania. Bez aplikacji brzmią zachowawczo, z nią pokazują, że stać je na więcej.
Czy warto kupić Baseus Eli Sport 2?
Patrząc całościowo na Baseus Eli Sport 2 w cenie około 180 zł, widzę sprzęt, który celuje w bardzo konkretnego użytkownika. To nie są słuchawki dla kogoś, kto szuka ponadprzeciętnych doznań i perfekcyjnego wykończenia. To model dla osoby aktywnej, która chce wygody, stabilności i długiego czasu pracy bez wydawania fortuny. I w tej roli one naprawdę mają sens.
Z jednej strony mamy wygodną, odchudzoną konstrukcję, świetną ergonomię, fizyczne przyciski i solidną baterię z łącznością wielopunktową. Komfort i funkcjonalność stoją tu na bardzo dobrym poziomie. Z drugiej jednak czuć oszczędności w materiałach, a brzmienie bez ingerencji w aplikację jest po prostu zbyt płaskie. Dla mnie to największy minus, bo pierwsza generacja potrafiła zagrać dojrzalej już na starcie.
Baseus Eli Sport 2 to propozycja dla rozsądnych, nie dla marzycieli. W swojej cenie są uczciwe, ale nie bez wad, które warto znać przed zakupem.
Jeśli jednak ktoś akceptuje konieczność włączenia profilu SuperBass 2.0 i nie oczekuje studyjnej precyzji, to po odpowiedniej konfiguracji dźwięk staje się przyjemny i wystarczająco energiczny do treningu. Do biegania, roweru czy siłowni sprawdzają się dobrze, a otwarta konstrukcja daje dodatkowe poczucie bezpieczeństwa w ruchu. Nie są to słuchawki, które wywołują efekt zachwytu, ale potrafią przekonać rozsądkiem.
Ja patrzę na nie jak na przemyślany kompromis. To model bardziej praktyczny niż emocjonujący, który nadrabia wygodą i czasem pracy, a traci na jakości wykończenia i pierwszym wrażeniu brzmieniowym. Gdybym miał polecić je komuś, kto szuka sportowych słuchawek open ear w rozsądnej cenie, zrobiłbym to bez wahania. Jeśli jednak ktoś pamięta pierwszą generację i liczy na wyraźny progres, może poczuć niedosyt.
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny Baseus Eli Sport 2
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.













Dodaj komentarz