Wielu graczy uważa, że Windows na konsoli przenośnej to bałagan, niepotrzebne komplikacje i proszenie się o problemy. Teoretycznie brzmi to sensownie, bo system kojarzy się z aktualizacjami, klikaniem po pulpicie i obsługą, która średnio pasuje do małego ekranu. W praktyce jednak wygląda to inaczej.
Spis treści
Trzy miesiące temu sam zastanawiałem się nad zakupem konsoli przenośnej. Brałem pod uwagę Steam Decka oraz Xbox ROG Ally X. Ostatecznie wybór padł na ten drugi model, głównie ze względu na mocniejszą specyfikację i to, że rynek zaczął wariować pod względem cen. Mimo to miałem spore wątpliwości. Windows nie brzmiał jak coś, co powinno dobrze działać na konsoli przenośnej, a wcześniej widziałem już opinie i przykłady pokazujące, że ten system potrafi być dla takich urządzeń kulą u nogi.
Na szczęście w praktyce moje obawy okazały się mocno przesadzone. Microsoft bardzo dobrze ogarnął kwestie interfejsu i nakładek, dzięki czemu sprzęt może działać jak klasyczna konsola, a po chwili zmienia się w mały komputer do grania. Nie jest to oczywiście pełnoprawny zamiennik laptopa do każdej pracy, ale dla gracza oznacza dostęp do Steama, różnych launcherów, Game Passa i większej swobody niż w zamkniętym ekosystemie.
fot. ROG Xbox Ally X
Windows nie psuje wygody
To jedno z najważniejszych pytań: czy Windows na konsoli nie zabija całej wygody grania? W moim przypadku odpowiedź brzmi: nie.
Jeśli korzystasz z Windowsa na co dzień, odnajdziesz się tutaj błyskawicznie. Wiele rzeczy działa znajomo i intuicyjnie, przez co odruchowo instalowałem kolejne programy i przechodziłem przez ustawienia tak, jakbym robił to na zwykłym komputerze. Nie trafiłem na żadne poważne przeszkody, a sam system działał płynnie i stabilnie. Co więcej, urządzenie uruchamia się naprawdę szybko, więc nie ma tu wrażenia, że każda sesja zaczyna się od walki ze sprzętem.
Oczywiście nie wszystko jest idealne. Niektóre programy nie są stworzone z myślą o małym ekranie, więc zdarza się, że przyciski, okna czy elementy interfejsu są po prostu za małe. Czasami przełączanie się między zakładkami albo obsługa niektórych aplikacji wymaga większej precyzji i cierpliwości. Ale nie oszukujmy się – to są drobne niedogodności przy tym, co dostajesz w zamian, czyli możliwość grania praktycznie gdzie chcesz i uruchamiania gier z różnych źródeł na jednym urządzeniu.
Jeśli interesuje Cię głównie Xbox Game Pass, sprawa robi się jeszcze prostsza. Nie musisz nawet grzebać w klasycznym trybie Windowsa, bo masz do dyspozycji dedykowaną nakładkę, która działa bardzo dobrze i daje bardziej konsolowe doświadczenie. Podobnie wygląda to w przypadku Steama, ten również działa świetnie, a sam system potrafi rozpoznać, że grasz na urządzeniu przenośnym i uruchomić wygodniejszy, bardziej dopasowany widok.
Nie byłbym uczciwy, gdybym napisał, że wszystko działa idealnie. Bo nie działa. Pewnego wieczoru leżałem w łóżku i grałem, kiedy konsola uznała, że to najwyraźniej idealny moment na aktualizację. W trakcie rozgrywki dostałem komunikat, po czym urządzenie wykonało automatyczny restart. Mimo że bateria była prawie pełna, system zażądał podpięcia ładowarki. Moja pierwsza myśl była bardzo prosta: „typowy Windows”.
I właśnie tak to czasem wygląda. Windows daje wolność, ale od czasu do czasu przypomina, że nadal jest Windowsem. Z jednej strony masz ogromne możliwości, z drugiej mogą pojawić się aktualizacje, drobne niedogodności interfejsu albo sytuacje, które na zamkniętej konsoli zwykle się nie zdarzają. Tylko że to nie jest wada, która przekreśla cały sprzęt.
Największa zaleta? Jedno urządzenie, wiele ekosystemów
Dla mnie Windows na konsoli przenośnej to ogromna zaleta, szczególnie dlatego, że jestem graczem PC i sporą część czasu spędzam w World of Warcraft albo na Steamie. W takim przypadku możliwość grania na handheldzie bez porzucania własnej biblioteki jest po prostu świetna.
To właśnie tutaj ten sprzęt wygrywa. Nie jesteś przywiązany do jednego sklepu, jednej usługi i jednej filozofii grania. Możesz odpalać różne launchery, korzystać z kilku platform i grać w tytuły, które normalnie są kojarzone wyłącznie z komputerem.
fot. Steam
Pod względem gier taka konsola przenośna może dla wielu osób zastąpić klasycznego Xboxa, a w niektórych sytuacjach nawet laptop do grania, bo uruchomisz na niej praktycznie te same produkcje. Jasne, nie każda gra będzie w pełni dopasowana do konsoli przenośnej, nie każda będzie idealnie wspierana i czasem trzeba samemu coś ustawić. Ale dla kogoś, kto chce, to naprawdę otwiera masę możliwości.
Sam gram nawet w World of Warcraft, czyli tytuł, który nadal pozostaje grą stricte pecetową. I właśnie takie przypadki najlepiej pokazują sens istnienia Windowsa na tego typu urządzeniu. Na klasycznej konsoli po prostu byś tego nie zrobił.
A gdzie są kompromisy?
Już sam start urządzenia przypomina bardziej konfigurację nowego laptopa niż klasycznej konsoli. Pierwsze uruchomienie, logowanie, ustawienia, aktualizacje – to wszystko wygląda bardzo podobnie do zwykłego komputera. Dla jednych będzie to plus, dla innych minus. Jeśli ktoś liczy na absolutnie bezobsługowe doświadczenie w stylu „włącz i graj”, to musi wiedzieć, że tutaj jest trochę więcej pecetowego DNA.
Do tego dochodzi kwestia modyfikacji, starszych gier i bardziej nietypowych zastosowań. Jeśli chcesz grzebać w plikach, instalować mody albo uruchamiać mniej oczywiste rzeczy, czasem trzeba będzie się pobawić. Ale to nie jest problem samej konsoli, tylko po prostu cecha Windowsa. Dokładnie z tym samym spotkasz się na komputerze czy laptopie.
Największym realnym kompromisem jest fakt, że nie każda gra jest dobrze zoptymalizowana pod taki sprzęt. To wciąż urządzenie przenośne, a nie pełnoprawny, mocny pecet stacjonarny.
Na przykład Spider-Man 2 potrafi czasem przyciąć, szczególnie w otwartym świecie. Niektóre gry dostępne nawet w Xbox Game Pass nadal nie są w pełni przygotowane pod urządzenia przenośne. Da się próbować, da się kombinować, da się dopasować sterowanie, ale trzeba mieć świadomość, że to nie zawsze będzie perfekcyjne doświadczenie od pierwszego uruchomienia.
Miałem też problem z Diablo II, gdzie ekran stał się tak ciemny, że granie praktycznie przestało mieć sens. Po sprawdzeniu tematu okazało się, że to najpewniej efekt jednej z aktualizacji, więc pozostaje czekać na poprawki. I to jest kolejny przykład na to, że Windows daje wolność, ale niesie też typowe pecetowe problemy.
Źródło: steam
Windows na konsoli – dla kogo to ma sens?
Tego typu sprzęt polecałbym przede wszystkim osobom, które:
- grają na PC i mają już dużą bibliotekę na Steamie,
- korzystają z Xbox Game Passa,
- nie chcą zamykać się w jednym ekosystemie,
- wolą większą swobodę niż maksymalną prostotę,
- szukają urządzenia, które może po części zastąpić konsolę stacjonarną.
Jeśli ktoś nie chce uczyć się nowego systemu, bo od lat siedzi na Windowsie, to taki handheld jest po prostu naturalnym wyborem. Sam nie jestem wielkim fanem subskrypcji i nie korzystam ze wszystkich możliwości tego ekosystemu, a mimo to bawię się świetnie, bo najważniejsze jest dla mnie to, że mogę grać po swojemu.
Źródło: opracowanie własne
Ceny ASUS ROG Xbox Ally X
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Sprzęt jak sprzęt, chodzi bardziej o windowsa i ten rzekomo magiczny tryb dla handheldów. Rozumiem kolegę wyżej bo ja też czytając to poczułem jakby było to z góry opłacone. Ponieważ mam całkiem inne doświadczenia z handheldami i windowsem z magicznym pełnoekranowym doświadczeniem xboxowym na nich.
No początkowo pamiętam, że ludzie naprawdę mieli problemy i niesmak pozostał. Wraz z czasem jednak Windows stara się to dopracować, będę testował dalej, ale na ten moment brak większych zastrzeżeń. 😉
Miałem legion go z Windows. Wytrzymałem miesiąc. Ciągle coś, jak nie aktualizacje po każdym uruchomieniu to dziwne spadki wydajności
Zainstalowałem SteamOS i śmiga.
Kupiłem niedawno legion go 2. Z Windows. Został wymieniony na Steam OS po tygodniu. Powodem te same durne problemy co windows wszędzie indziej.
Dlatego ja właśnie o tym wspominam, sam się zetknąłem z problemami. Z drugiej strony cenie sobie swobodę i po 3 miesiącach słuchania recenzji byłem przygotowany na najgorsze. Windows mimo wszystko zrobił na mnie pozytywne wrażenie, tak rozumiem, że SteamOS pod względem optymalizacji jest lepszy.
Ile ci zapłacili za te bzdury, to nie są konsole tylko wyglądające jak konsole pecety. Zwykle komputery w formie handhelda, które mają te same bolączki jak duże pecety z windowsem a nawet większe. Wiem bo mam MSI claw, ogólnie sprzęt ok ale to żadna konsola, też ma nakładkę od ms, ale np. Ściągnąłem na steamie grę fear ( też wyszła na Xbox 360 ) , ale tam kontrolery nie są obsługiwane, trzeba samemu wszystko ustawiać co dla kogoś kto nie miał styczności z pc będzie problemem. Gdy mój znajomy zobaczył moja „konsole” w akcji to był podjarany no bo jak to że gram w uncharted 4 grę z PlayStation na pc z nakładka Xboksa. No pięknie ale gdy mi opowiedziałem o zwykłych bolączkach sprzętu to jednak stwierdził że nie dla niego
Przecież właśnie to napisałem, że można spotkać się z problemami typowymi dla Windowsa i sam na takie trafiłem! Właśnie też napisałem, że niektóre gry wymagają ustawiania bo nie są wspierane. Dlatego wspominam, że jak ktoś przeczyta to miał świadomość z czym ma do czynienia. To jest bardzo wczesny etap dla samego Microsoftu jak i Xboxa, przy Rog Ally X naprawdę wygląda to bardzo dobrze. Może kwestia, że nowy sprzęt i ma bardzo dobrą specyfikacje jak na ten moment.
Jednak Marin proszę Cię… wspomniałem o problemach, a Ty mi zarzucasz, że to bzdury… nigdzie nie wspominam, że ten sprzęt nie ma problemów czy jest idelany…