Myślałem, że zagram na PS6 szybciej. Niestety, wszystko wskazuje na to, że premiera się opóźni, a powody są nam znane. To może być szansa… dla wszystkich?
To, co obecnie dzieje się na rynku podzespołów do komputerów i konsol jest niesamowite, tylko w zdecydowanie niezbyt pozytywnym świetle. Za sprawą rewolucji AI, ceny pamięci RAM i dysków poszybowały w kosmos, a obserwując ciągły rozwój tego sektora, trudno nie odnieść wrażenia, że raczej prędko się to nie skończy.
Coraz więcej wskazuje na to, że premiera PlayStation 6 może zostać przesunięta nawet na 2028 lub 2029 rok. To byłby wyraźny zwrot w strategii Sony, które do tej pory starało się trzymać przewidywalnego, kilkuletniego cyklu wydawniczego. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, gracze będą musieli uzbroić się w cierpliwość – i prawdopodobnie przygotować na wyższe ceny sprzętu.
- Najlepsze telewizory do gier w Polsce w 2026. Ranking TOP-10
- Najtańsze telewizory OLED na luty 2026. Który kupić?
Według informacji ujawnionych przez Bloomberg, japoński gigant analizuje różne scenariusze związane z opóźnieniem kolejnej generacji. Co ciekawe, mówi się również, że nowa konsola nie wykorzysta w pełni architektury RDNA 5, co może oznaczać bardziej zachowawcze podejście do wydajności i kosztów produkcji. Wszystko to sugeruje, że Sony stara się ograniczyć ryzyko w wyjątkowo niestabilnym momencie dla całej branży technologicznej.
Problem nie tylko dla Sony
Problem nie dotyczy wyłącznie jednego producenta. Nawet Nintendo, mimo bardzo dobrego startu Switcha 2, ma rozważać podwyżkę cen swojej konsoli już w 2026 roku. Powód? Rosnące koszty komponentów i napięcia w łańcuchach dostaw. To sygnał, że producenci sprzętu zaczynają przenosić część presji finansowej bezpośrednio na klientów.
Głównym źródłem zamieszania okazuje się boom na sztuczną inteligencję. Centra danych obsługujące modele AI zużywają dziś ogromne ilości nowoczesnych pamięci DRAM – szacuje się, że nawet około 70% globalnej produkcji trafia właśnie do tego sektora. Tacy giganci jak Samsung czy SK Hynix koncentrują się na najbardziej dochodowych kontraktach korporacyjnych, ograniczając dostępność komponentów dla elektroniki użytkowej. Efekt? Skokowe podwyżki cen pamięci – w niektórych przypadkach nawet o 60%. Sytuacja jest na tyle poważna, że Micron Technology zdecydował się wygasić konsumencką markę Crucial, by całkowicie skoncentrować się na rynku biznesowym.
Konsekwencje już są widoczne. Zestaw pamięci DDR5 potrafi kosztować niemal tyle, co cała PlayStation 5 w dniu premiery. Producenci komputerów – m.in. ASUS, Dell czy HP – podnoszą ceny laptopów nawet o kilkadziesiąt procent. Analitycy przewidują, że realne zwiększenie mocy produkcyjnych nowych fabryk w USA i Azji odczujemy dopiero pod koniec 2027 roku. Do tego czasu gamingowy hardware może stać się dobrem luksusowym, a decyzje zakupowe graczy będą bardziej przemyślane niż kiedykolwiek wcześniej.
Z drugiej strony, mam wrażenie, że może być to szansa dla Steam Machine i Xboxa. To pierwsze urządzenie zadebiutuje w tym roku i najpewniej będzie dość drogie, ale osoby czekające na tę premierę raczej się z tym liczą i i tak je kupią. Xbox z kolei może postawić jeszcze mocniej na abonament i cały ekosystem, co skłoni więcej osób do subskrypcji bez inwestowania w drogi sprzęt. Cóż, najbliższy czas wydaje się być trudny dla całej branży. Jeśli nie chcesz podwyżek cen RAM, to pomyśl dwa razy zanim wygenerujesz tańczącego kota w AI.
Źródło: Bloomberg
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.









Dodaj komentarz