Tronsmart Fiitune X30 to głośnik Bluetooth, który z pozoru wyróżnia się tylko mocą 80 W. Jednak po bliższym poznaniu okazuje się, że to coś więcej niż tylko głośna puszka. To sprzęt, który łączy solidną konstrukcję, elegancki design i zaskakująco przemyślane brzmienie.
Spis treści
Tronsmart Fiitune X30 to sprzęt, który od razu przyciąga uwagę specyfikacją. 80 W mocy, przetwornik skierowany ku górze, niskotonowy skierowany ku dołowi, a do tego deklarowany efekt przestrzenny. Nieźle jak na sprzęt Bluetooth w tej klasie cenowej. Producent celuje w użytkownika domowego, który oczekuje czegoś więcej niż tylko grającej puszki z AliExpress. Ale czy faktycznie dostajemy coś więcej?
Za 699,99 zł dostajemy urządzenie dostępne w większości popularnych sklepów z elektroniką, w jednej, klasycznej wersji kolorystycznej. Szara obudowa z metalowym uchwytem wygląda niepozornie, ale w praktyce wyróżnia się dość konsekwentnym podejściem do designu. Nie jest to produkt „dla każdego” w sensie stylistycznym, ale też trudno go nie zauważyć, gdy stoi na półce. Pytanie tylko, czy oprócz wyglądu i tabelki z parametrami mamy do czynienia z czymś, co warto kupić.
Głośników Bluetooth w tej cenie jest sporo. Jedne kuszą wodoodpornością, inne kompaktowymi rozmiarami, jeszcze inne mocnym basem lub znanym logo na froncie. Tronsmart gra tu trochę własną kartą – stawia na przestrzeń i brzmienie, które ma nosić się po pokoju. W teorii wszystko wygląda dobrze, ale jak to zwykle bywa, dopiero praktyka weryfikuje, ile z tych obietnic ma sens.
Miałem okazję sprawdzić Fiitune X30 przez kilka dni w różnych warunkach: w salonie, na ogródku, a nawet w kuchni przy porannej kawie. Testowałem nie tylko dźwięk, ale też sterowanie, aplikację, czas pracy i ogólny komfort użytkowania. I już wiem, komu mogę ten sprzęt polecić, a kto raczej nie powinien po niego sięgać.
Konstrukcja i design Tronsmart Fiitune X30 – solidny domowy towarzysz
Gdy pierwszy raz postawiłem Tronsmart Fiitune X30 na komodzie, miałem wrażenie, jakbym cofnął się nieco w czasie. Nie chodzi o staroświeckość, a raczej o subtelne nawiązania do stylu retro, które sprawiają, że głośnik wygląda jak nowoczesne radio z duszą. Matowe tworzywo i przemyślana linia obudowy budują estetykę, która naprawdę dobrze wpisuje się w przestrzeń – szczególnie domową. Do tego ten aluminiowy uchwyt… nie dość, że praktyczny, to jeszcze dodaje całości elegancji. Jest coś w tej bryle, co sprawia, że człowiek ma ochotę dotknąć i… przenieść w inne miejsce. Na szczęście można to zrobić bez problemu.
Materiał, z którego wykonano obudowę, nie wydaje się przypadkowy. Tworzywo sztuczne nie trzeszczy, nie wygina się, a całość sprawia wrażenie zwartej i solidnej. Waga urządzenia (3,6 kg) również robi swoje – głośnik stoi stabilnie, nie ma się wrażenia, że łatwo go przewrócić. Warto jednak pamiętać, że Tronsmart Fiitune X30 nie jest sprzętem terenowym. Tak, ma normę IPX6, czyli przypadkowe zachlapania mu niestraszne, ale upadków może już nie wybaczyć. Jeśli więc ktoś szuka sprzętu na działkę, ognisko czy imprezę w lesie – lepiej spojrzeć w kierunku modeli typowo outdoorowych, jak choćby Teufel ROCKSTER NEO, czy też Fresh 'n Rebel Bold L3.
Na górze znalazło się miejsce na podstawowe elementy sterujące oraz coś, co przyciąga wzrok – „grzybek” z podświetlanym pierścieniem. Brzmi zabawnie, ale w praktyce wygląda zaskakująco dobrze. Podświetlenie jest dyskretne, nie wali po oczach i – co ważne – da się je wyłączyć. Doceniam to szczególnie nocą, kiedy głośnik stoi gdzieś obok łóżka i gra cicho w tle. Nie każdy lubi, gdy sprzęt świeci się jak choinka.
Z przodu mamy siatkę chroniącą głośniki – dość twardą, w przeciwieństwie do tej, którą znam z Fresh 'n Rebel Bold L3. To nie wada, po prostu inny kierunek stylistyczny. Całość jest dobrze spasowana, nic się nie rusza, nie klekocze, nie ma wrażenia taniości. Logo producenta również nie dominuje – jest, ale nie krzyczy. Od tyłu z kolei znajdziemy klapkę skrywającą port USB-C do ładowania i gniazdo AUX. Niby standard, ale dobrze, że nie zabrakło tych podstawowych złączy.
Tronsmart Fiitune X30 to przykład tego, że głośnik Bluetooth nie musi wyglądać jak plastikowa zabawka ani być ubrany w gumę od góry do dołu. Tutaj mamy przemyślany projekt z lekkim pazurem, który lepiej odnajduje się w domowym wnętrzu niż w plecaku na wypad za miasto. Jeśli zależy ci na czymś, co oprócz dźwięku wnosi do pomieszczenia także odrobinę stylu – warto mieć go na oku.
Fiitune X30 prezentuje się zaskakująco dobrze – to głośnik, który nie krzyczy wyglądem, ale potrafi się wyróżnić. W domu nie tylko gra, ale też zdobi.
Sterowanie i aplikacja w Tronsmart Fiitune X30 – jak to działa w praktyce
Tronsmart Fiitune X30 stawia na sterowanie dotykowe, które w większości przypadków działa sprawnie. Odtwarzanie, pauzowanie czy zmiana głośności za pomocą gestów to coś, co lubię i co naturalnie weszło mi w nawyk. Reakcja na dotyk nie zawsze jest idealna, zdarzały się momenty, że musiałem powtórzyć gest, ale nie jest to coś, co by frustrowało. Po prostu warto wiedzieć, że to nie jest panel z klasy premium – raczej dobrze zaprojektowany kompromis.
Górna część głośnika została podzielona na kilka sekcji. Z jednej strony mamy przyciski: play/pauza, zmiana trybu, regulacja głośności. Z drugiej – przyciski odpowiedzialne za łączność i dodatkowe funkcje. Włącznik działa w trybie przytrzymania, ale pojedyncze naciśnięcie pozwala zmieniać podświetlenie lub je całkowicie wyłączyć. Jest też przycisk Bluetooth do parowania, przełącznik do aktywacji trybu przestrzennego i opcja połączenia dwóch głośników. Wszystko jest czytelne, logicznie rozmieszczone i łatwe w obsłudze.
Dużym plusem jest dedykowana aplikacja Tronsmart. Działa zarówno na Androidzie, jak i iOS. Pozwala sterować głośnikiem bez dotykania go – i to nie tylko podstawowymi funkcjami. Można podejrzeć poziom naładowania akumulatora, zmieniać utwory, regulować głośność i wybrać jeden z kilku dostępnych trybów dźwiękowych. Jest nawet możliwość stworzenia własnego profilu, choć z pewnym ograniczeniem – equalizer daje dostęp tylko do pięciu suwaków. To nie jest narzędzie dla audiofilów, ale do codziennego dopasowania brzmienia w zupełności wystarcza.
Z poziomu aplikacji można też sterować podświetleniem i wyjściem audio. I właśnie w tym tkwi urok tego systemu – wszystko, czego potrzeba, jest na miejscu, bez konieczności biegania do głośnika. Tronsmart Fiitune X30 daje wrażenie sprzętu, który z jednej strony nie przytłacza funkcjami, a z drugiej oferuje dokładnie to, co powinien. Nie za dużo, nie za mało. Po prostu w punkt.
Sterowanie w Tronsmart Fiitune X30 jest dobrze przemyślane – proste, intuicyjne, a dzięki aplikacji także wygodne. To sprzęt, który nie wymaga instrukcji obsługi.
Czas pracy i komunikacja w Tronsmart Fiitune X30 – na ile naprawdę wystarcza?
Tronsmart deklaruje, że Fiitune X30 potrafi grać nawet do 14 godzin przy połowie głośności i wyłączonym podświetleniu. To dość standardowa wartość w tej klasie, ale jak to zwykle bywa – teoria teorią, a życie pisze swoje scenariusze. U mnie przy umiarkowanej głośności i sporadycznych momentach mocniejszego grania, czas pracy z reguły mieścił się między 10 a 12 godzinami. I to są uczciwe wyniki, choć raczej nie należy liczyć na to, że głośnik wytrzyma całą dobę bez ładowania.
Z jednej strony to wystarczająco, by zabrać sprzęt na wieczorne spotkanie ze znajomymi czy weekendową wycieczkę, z drugiej – kilka razy zdarzyło się, że pod koniec dnia czułem, że przydałoby się jeszcze trochę zapasu. Szczególnie gdy grało się głośniej lub przez dłuższy czas z aktywnym podświetleniem. To nie jest głośnik, który wytrzyma bez ładowania całą imprezę na pełnej mocy, ale nie taka też jest jego rola. To raczej domowy towarzysz, który potrafi zaskoczyć, ale nie zastąpi sprzętu z dużym akumulatorem i agresywną mocą.
Co ciekawe, ładowanie Tronsmart Fiitune X30 przez USB-C zajmuje około pięć godzin. Nie jest to może wynik, który by imponował, ale w przypadku głośników Bluetooth to raczej norma. Jeśli jednak zapomnisz podłączyć go wieczorem, a rano planujesz go użyć, to warto mieć to na uwadze. U mnie kilka razy kończyło się to szybkim szukaniem ładowarki. Z drugiej strony, przy rozsądnym użytkowaniu, głośnik można ładować co drugi dzień, co daje całkiem wygodny rytm.
Sam akumulator sprawia wrażenie solidnego, a poziom jego naładowania można podejrzeć z poziomu aplikacji mobilnej. To wygodne, bo nie trzeba zgadywać, czy już czas szukać kabla. Oczywiście nie ma tu żadnych funkcji szybkiego ładowania, ale też trudno oczekiwać tego od urządzenia, które i tak nie służy do ciągłego przenoszenia. Gdyby był to model typowo mobilny, pewnie narzekałbym bardziej, ale w tym wypadku ładowanie w nocy lub w tle wystarcza.
Bluetooth 5.3 odpowiedzialny za komunikację w praktyce okazał się stabilny. Łączność z telefonem i laptopem była bezproblemowa. Fajnie, że można sparować dwa urządzenia jednocześnie, bo dzięki temu da się przełączać między źródłami dźwięku bez zbędnego klikania. Testowałem też połączenie AUX, bardziej z ciekawości niż potrzeby, i choć dźwięk był czysty, to jednak trudno dziś wracać do kabla. Może poza sytuacjami, gdy ktoś korzysta ze starszego sprzętu albo miksuje muzykę na żywo.
Tronsmart Fiitune X30 oferuje uczciwy czas pracy i ładuje się w sensownym tempie. To głośnik, na którym można polegać – o ile nie oczekujesz całonocnego grania na maksymalnej głośności.
Jakość dźwięku w Tronsmart Fiitune X30 – siła, przestrzeń i nieco złudzenia
Tronsmart Fiitune X30 to jeden z tych głośników, które od razu dają do zrozumienia, że mają moc. 80 W całkowitej mocy to nie żart, a układ przetworników – dwa wysokotonowe, dwa średniotonowe, subwoofer typu racetrack i dodatkowy przetwornik skierowany ku górze – robi wrażenie. W praktyce wystarczyło kilka utworów, by przekonać się, że ten sprzęt bez trudu wypełni dźwiękiem nie tylko salon, ale i kawałek przestrzeni na zewnątrz. Co ciekawe, mimo tej siły, nie miałem wrażenia, że głośnik jest przytłaczający. Brzmiał po prostu… szeroko i donośnie.
Bas jest głęboki, ale nie przesadzony. Przy średnich poziomach głośności da się usłyszeć dobrze kontrolowane niskie tony, które nie zalewają całej reszty. Kiedy podkręciłem dźwięk, zaczęło lekko dudnić, co nie każdemu przypadnie do gustu. Ja w takich chwilach po prostu delikatnie ściszałem i wszystko wracało do normy. W muzyce elektronicznej, czy jazzie wokale były wyraźne i zbalansowane, co świadczy o niezłej pracy układu DSP.
Średnie tony są równie ważne, bo to one odpowiadają za charakter i czytelność dźwięku. I tutaj Fiitune X30 spisał się naprawdę nieźle. Nawet w gęstszych aranżacjach nie traciłem kontaktu z wokalem czy gitarą. Nie miałem wrażenia zamulenia, a barwa dźwięku pozostała spójna. Oczywiście, przy maksymalnej głośności pojawia się lekka szorstkość, ale trudno tego uniknąć przy takiej konfiguracji i mocy. To jednak detal, który nie rujnuje odbioru.
Wysokie tony okazały się miłym zaskoczeniem. Nie były ani ostre, ani metaliczne, co często zdarza się w tańszych konstrukcjach. Nie oczekiwałem tutaj audiofilskiej szczegółowości, ale czułem, że perkusja czy smyczki mają swoją przestrzeń i nie zlewają się w jedno. W utworach klasycznych czasem brakowało mi tylko odrobiny więcej błysku, ale to już kwestia gustu i porównania z droższymi konstrukcjami.
Najciekawszy jest jednak tzw. efekt przestrzenny. Tronsmart zdecydował się na przetwornik skierowany ku górze, nazwany sky driver, który rzeczywiście robi pewną różnicę. To nie jest Dolby Atmos, ani żadna forma formalnego dekodowania dźwięku 3D, ale pojawia się pewne poczucie głębi. Dźwięk rozchodzi się nie tylko na boki, ale także delikatnie „w górę”, co daje wrażenie przestrzeni. Nie liczyłbym tu na kinowe efekty ani precyzyjne lokalizowanie dźwięków, ale do wieczornego słuchania lub relaksu w tle – jak najbardziej.
Jeśli ktoś szuka efektu bańki dźwiękowej, w której wszystko ma swoje miejsce jak w kinie, to może się rozczarować. Ale jeśli zależy na wrażeniu większego powietrza w muzyce, lekkiego uniesienia brzmienia i pewnego oderwania od typowego monobloku, to ten głośnik potrafi zaskoczyć. Szczególnie że jego przestrzenność działa bardziej przez sprytne rozproszenie dźwięku niż przez skomplikowaną technologię. Ucho daje się trochę oszukać – i to jest w porządku.
Fiitune X30 nie gra perfekcyjnie, ale gra mądrze – z rozmachem, zaskakującą przestrzenią i wyczuciem, które w tej cenie zasługuje na uwagę.
Czy warto kupić Tronsmart Fiitune X30?
Po kilku dniach spędzonych z głośnikiem Tronsmart Fiitune X30 mam już jasny obraz tego, dla kogo jest to sprzęt, a kto powinien poszukać czegoś innego. To nie jest po prostu kolejna grająca puszka z Chin, co jasno wynika z jego solidnej konstrukcji i przemyślanego designu. Gdy ustawiłem go w salonie, od razu rzuciło mi się w oczy, że to głośnik z aspiracjami. Sprawia wrażenie produktu, który ma nie tylko dobrze grać, ale i po prostu ładnie wyglądać. Podoba mi się ten subtelny, ale konsekwentny styl, który pasuje do domowego wnętrza, a aluminiowy uchwyt dodaje mu odrobiny elegancji. Jeśli szukasz głośnika, który wtopi się w otoczenie, a jednocześnie będzie czymś więcej niż typowym kawałkiem plastiku, Fiitune X30 ma dużą szansę cię przekonać.
A jak jest z dźwiękiem, który przecież ma tutaj grać główną rolę? Powiem szczerze, 80 W mocy naprawdę czuć. Głośnik potrafi z łatwością wypełnić dźwiękiem nawet spory pokój, a jego charakterystyka jest zaskakująco przemyślana. Bas jest głęboki i kontrolowany, co w tej cenie nie jest oczywistością. Owszem, przy maksymalnej głośności niskie tony potrafią lekko dudnić, ale rzadko kiedy zdarzyło mi się słuchać aż tak głośno, więc to nie był duży problem. Bardzo doceniam, że Tronsmart nie poszedł na skróty i zaoferował spójne, czyste brzmienie, w którym wokal i instrumenty są wyraźne. To nie jest sprzęt dla audiofilów, ale każdy, kto szuka po prostu dobrego, mocnego i czystego dźwięku, będzie zadowolony.
Tronsmart Fiitune X30 to głośnik, który gra z rozmachem, ale i zaskakującą kulturą. Jego przestrzenne brzmienie i solidna konstrukcja sprawiają, że to świetny wybór dla domowego użytkownika, który ceni sobie styl i moc.
Muszę wspomnieć o tym, co wyróżnia ten model na tle konkurencji, czyli o efekcie przestrzennym. Nie jest to co prawda zaawansowana technologia rodem z kina, a raczej sprytne rozwiązanie, które ma poprawić wrażenie przestrzeni. I muszę przyznać, że działa. Dźwięk nie jest płaski i jednowymiarowy, a sprawia wrażenie, jakby delikatnie unosił się w pomieszczeniu. To subtelny, ale przyjemny efekt, który sprawia, że słuchanie muzyki jest po prostu bardziej angażujące. Do tego dochodzi wygodne sterowanie dotykowe i aplikacja mobilna, która daje pełną kontrolę nad dźwiękiem i podświetleniem. To pokazuje, że projektanci myśleli o wygodzie codziennego użytkowania, co zawsze jest plusem.
Warto jednak pamiętać, że Tronsmart Fiitune X30 nie jest głośnikiem na każdą okazję. Mimo normy IPX6, jego gabaryty i waga nie zachęcają do noszenia go w plecaku na każdą wycieczkę. To przede wszystkim solidny, domowy towarzysz, który od czasu do czasu może wylądować na tarasie czy w ogrodzie. Jeśli szukasz głośnika na festiwal, pod namiot czy do ekstremalnych warunków, lepiej poszukać bardziej terenowych modeli. Ale jeśli twoim priorytetem jest moc, jakość dźwięku i elegancki wygląd w salonie, to moim zdaniem warto go rozważyć. Mamy tu do czynienia z naprawdę udaną, choć niepozbawioną pewnych kompromisów, konstrukcją, która spełni oczekiwania wielu użytkowników.
|
ZALETY
|
WADY
|
To również warto przeczytać!
Mam nadzieję, że pomogłem wybrać dobry telewizor. Zachęcam również do lektury innych wpisów na serwisach grupy techManiaK.pl – w tym maniaKalnego TOP-10 najlepszych telewizorów na polskim rynku.
Jeżeli zastanawiasz nad wyborem innych telewizorów, sprawdź nasze artykuły, w których podpowiadamy jaki telewizor warto teraz kupić.
Ceny Tronsmart Fiitune X30
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.















