Teufel ULTIMA 40 ACTIVE 3 to aktywne kolumny, które redefiniują pojęcie gotowego do gry systemu stereo. Zapomnij o kablach i dodatkowych kosztach – ten zestaw oferuje potężne brzmienie z wbudowanym wzmacniaczem. Czy to przyszłość nowoczesnego audio? Sprawdzamy!
Spis treści
Nie każda para kolumn głośnikowych wymaga wzmacniacza – i właśnie tu zaczyna się historia Teufel ULTIMA 40 ACTIVE 3. To zestaw, który redefiniuje pojęcie gotowy do gry. Bez kabli ciągnących się do amplitunera, bez dodatkowych kosztów i bez kompromisów w jakości. Wchodzisz, rozstawiasz, podłączasz źródło – i masz system stereo z prawdziwego zdarzenia. Czy to właśnie taki powinien być nowoczesny zestaw audio dla użytkownika, który nie chce tracić czasu? Moim zdaniem: to kierunek, który ma sens.
Projektanci nie kombinowali – i chwała im za to. Design ULTIMA 40 ACTIVE 3 to hołd dla rozpoznawalnej linii, którą Teufel wypracował przez lata. Kolumny wyglądają identycznie jak klasyczny zestaw pasywny ULTIMA 40 MK4. Mało tego – jedna z kolumn to dokładnie ten sam model, a druga to jego aktywna siostra, czyli UL 40 Active Mk3 25. Estetyka? Surowa, techniczna, ale spójna i dojrzale stonowana. Zdecydowanie pasuje zarówno do minimalistycznego wnętrza, jak i bardziej klasycznego salonu.
To, co robi różnicę, znajduje się w kolumnie głównej – a konkretnie: wewnątrz i na zewnątrz niej. Wzmacniacz został dyskretnie zintegrowany i wyposażony w komplet złączy, co oznacza, że zestaw może z powodzeniem pełnić rolę potężnego soundbara w kinie domowym. A jak grają? O tym za moment, ale już teraz mogę zdradzić – zaskoczyły mnie nie tylko dynamiką, ale też przestrzenią. I to w salonie, który nie należy do łatwych akustycznie.
W Polsce zestaw Teufel ULTIMA 40 ACTIVE 3 kosztuje 3899 zł i dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej i białej. Na testy otrzymałem klasyczny czarny wariant, który prezentuje się solidnie, choć przyznam – biała wersja robi jeszcze lepsze wrażenie, szczególnie w jasnych, nowoczesnych wnętrzach.
Przemyślana w każdym calu – konstrukcja kolumny Teufel ULTIMA 40 Mk4 25
Teufel ULTIMA 40 MK4 Surround / fot. Paweł Gajkowski, rtvManiaK.pl
Nie każda kolumna podłogowa zasługuje na to, by traktować ją jako element wystroju wnętrza. Teufel ULTIMA 40 Mk4 25 jest jednak wyjątkiem – to model, który mimo słusznych gabarytów nie przytłacza przestrzeni. Wysoka na ponad metr, ważąca blisko 20 kg konstrukcja zaskakuje wizualną lekkością. Duża w tym zasługa zaokrąglonych krawędzi, jednolitego wykończenia oraz maskownicy z tkaniny, która z przodu wygląda po prostu dobrze. I – co ważne – nie krzyczy logo producenta, tylko subtelnie sygnalizuje jego obecność stylizowaną literą „T”.
Kiedy zdejmie się osłonę, kolumna pokazuje zupełnie inną twarz – bardziej techniczną, bardziej zadziorną. Kevlarowy przetwornik średniotonowy w kolorze ciepłego brązu to detal, który momentalnie przyciąga wzrok. Całość uzupełniają dwa niskotonowe głośniki z włókna szklanego i tweeter z materiałową kopułką. Czy potrzeba czegoś więcej? Nie, jeśli zależy ci na dobrze zbalansowanym układzie trójdrożnym, który potrafi grać przestrzennie, dynamicznie i bez zniekształceń – nawet przy wyższych poziomach głośności.
W konstrukcji ULTIMA 40 Mk4 25 czuć niemiecki pragmatyzm – wszystko ma swoje uzasadnienie. Obudowa z płyt MDF o objętości 52 litrów została usztywniona, a dwa tylne otwory bass-reflex pracują efektywnie nawet w trudniejszych warunkach akustycznych. Terminale? Klasyczne, śrubowe, akceptujące wtyki bananowe, dopracowane pod względem estetycznym. To niby detal, ale pokazuje, że Teufel w tej generacji faktycznie wsłuchał się w uwagi użytkowników.
Dobrze wypadła też zmiana podstawy – nowa, szeroka stopa prezentuje się bardziej elegancko i przede wszystkim stabilniej. Przestała być elementem, który jest, bo musi, a zaczęła realnie podnosić wartość wizualną kolumny. W komplecie dostajemy również ślizgowe podkładki, które ułatwiają ustawienie kolumn bez ryzyka porysowania podłogi.
ULTIMA 40 Mk4 25 to kolumna, którą można bez obaw zestawić z amplitunerem lub wzmacniaczem klasy średniej – dobrze czuje się zarówno przy łagodnym Marantzu, jak i mocniejszym Denonie. Impedancja 4–8 Ohm, czułość 87 dB i solidna moc szczytowa na poziomie 200 W pozwalają jej rozwinąć skrzydła w większym salonie. I choć najwięcej oferuje w konfiguracji stereo, równie dobrze sprawdza się jako front w systemie 5.1 – o ile masz na tyle miejsca, by dać jej oddech.
ULTIMA 40 Mk4 25 to przykład kolumny, która została zaprojektowana z myślą o realnym użytkowniku – takiemu, który chce nie tylko słuchać, ale też patrzeć i czuć, że wybrał sprzęt dopracowany w każdym szczególe.
Kolumna z duszą systemu – Teufel Ultima 40 Active Mk3 25
W zestawie Teufel ULTIMA 40 ACTIVE 3 to właśnie kolumna Teufel Ultima 40 Active Mk3 25 pełni kluczową rolę. To nie tylko źródło dźwięku, ale też serce całego systemu – zintegrowany wzmacniacz, DAC i centrum dowodzenia w jednym. Choć oznaczenie „Mk3” może sugerować starszą konstrukcję, w praktyce model ten wizualnie i konstrukcyjnie został dopasowany do stylistyki nowszej serii Mk4. I trzeba przyznać – zrobiono to z wyczuciem. Kolumna wygląda dojrzale, a zmiany względem poprzedniej wersji są wyraźne, ale spójne z językiem projektowym serii Ultima.
Dyskretny, ale czytelny wyświetlacz umieszczony został na froncie. Możemy podejrzeć poziom głośności czy wybrane źródło. Na górze znalazł się panel dotykowy, który w codziennym użytkowaniu sprawdza się znacznie lepiej niż klasyczne przyciski. To detal, ale ułatwia życie. Sam wygląd kolumny nie odbiega od pasywnej ULTIMA 40 Mk4 25 – dalej mamy ważącą blisko 20 kg konstrukcję na solidnej podstawie, z kevlarowym średniotonowcem i tekstylnym tweeterem.
Aktywna natura tej kolumny zdradza się dopiero z tyłu – tam dzieje się zdecydowanie więcej niż w typowej konstrukcji pasywnej. Mamy komplet złączy. To poziom, który pozwala nie tylko zbudować klasyczny zestaw stereo, ale też zintegrować go z telewizorem, konsolą czy komputerem. Zabrakło może złącz wyższej klasy, ale trudno mówić o poważnych brakach – zestaw został zaprojektowany jako all-in-one i ten zamysł udało się dowieźć.
Trochę szkoda, że terminale głośnikowe nie dorównują tym z kolumn pasywnych. Te w Active Mk3 25 są nieco prostsze, mniej audiofilskie, ale za to nadal przyjmują wtyki bananowe, więc podłączenie kabli nie stanowi problemu. Co istotne, obudowa wykonana jest z płyty MDF, a dwa tylne otwory bass-reflex dobrze wspierają niskie pasmo. Układ trójdrożny w tej kolumnie naprawdę potrafi pokazać pazur – i to niezależnie, czy słuchamy jazzu, elektroniki, czy ścieżki dźwiękowej z Netfliksa.
Teufel Ultima 40 Active Mk3 25 to przykład na to, że kolumna aktywna może być równie solidna, jak jej pasywny odpowiednik. Mimo niższej noemnaklaturze, nie jest to wersja okrojona, a wręcz przeciwnie – to pełnoprawny system audio w jednej obudowie. A kiedy spojrzymy na niego nie jak na część zestawu, lecz jako samodzielny produkt – robi się jeszcze ciekawiej.
Teufel Ultima 40 Active Mk3 25 to konstrukcja, która udowadnia, że aktywna kolumna może być nie tylko praktyczna, ale i zaskakująco dojrzała – zarówno brzmieniowo, jak i wizualnie.
Wzmacniacz z charakterem – zaplecze audio w Teufel Ultima 40 Active Mk3 25
Wzmacniacz zintegrowany w kolumnie nie tylko zapewnia zaskakująco dużą moc wyjściową (130 W na kanał przy 4 Ω), ale także zachowuje pełną kulturę pracy, niezależnie od poziomu głośności. W mojej ocenie to jednostka, która bije na głowę większość wzmacniaczy w soundbarach i bez kompleksów może stanąć obok klasycznych amplitunerów stereo. Jasne, że liczba złączy nie powala, ale dla 90% użytkowników – to, co jest, zupełnie wystarczy.
Wzmacniacz pracuje w klasie D, co pozwala utrzymać niską temperaturę i wysoką sprawność – nawet przy długim odsłuchu. Brzmienie? Zaskakująco dynamiczne i dobrze zrównoważone. Słychać, że strojenie nie było przypadkowe. Warto dodać, że cały system pracuje w układzie stereo 2.0, ale po dołączeniu głośników Teufel EFFEKT 2 (bezprzewodowo) można uzyskać pełnoprawny zestaw 4.0 z obsługą Dolby. Z kolei funkcja Dynamore Virtual Center – choć bazuje na przetwarzaniu cyfrowym – sprawdza się na tyle dobrze, że brak fizycznego głośnika centralnego nie jest szczególnie odczuwalny.
Jeśli chodzi o zaplecze złącz, nie mamy do czynienia z amplitunerem w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale trudno narzekać. Z tyłu znalazło się miejsce na HDMI ARC (z obsługą CEC), wejście optyczne, analogowe stereo (cinch), USB-C audio oraz wyjście subwoofera. Do tego dochodzi Bluetooth z aptX – niepozorne, ale bardzo praktyczne rozwiązanie, jeśli chcemy szybko połączyć się ze smartfonem lub laptopem. Na co dzień korzystałem z HDMI i muszę przyznać, że ta forma integracji z telewizorem naprawdę działa wzorowo. Włączam TV, kolumny aktywują się same, dźwięk leci z odpowiedniego źródła, a głośność zmieniam tym samym pilotem. Prościej się nie da.
Szkoda jedynie, że terminale głośnikowe dla kanału pasywnego nie są tak solidne, jak w wersji Mk4 25 – to raczej podstawowe, ale funkcjonalne rozwiązanie. Na szczęście obsługują wtyki bananowe, więc integracja z lepszymi kablami nie nastręcza żadnych trudności. Całe sterowanie odbywa się z poziomu górnego panelu dotykowego lub pilota – a informacja zwrotna pojawia się na czytelnym wyświetlaczu LED na froncie. To wszystko składa się na rozwiązanie, które w codziennym użytkowaniu jest po prostu wygodne.
Co ciekawe, po stronie funkcjonalności Teufel Ultima 40 Active Mk3 25 naprawdę nie ma się czego wstydzić – zestaw może nie dorównuje amplitunerom pod względem rozbudowy, ale broni się jakością wykonania, ergonomią i wydajnością. A jeśli spojrzeć tylko na suche dane techniczne, to wcale nie tak odległa liga od Yamahy MusicCast R-N800A czy Denona DRA-900H.
Zintegrowany wzmacniacz w Teufel Ultima 40 Active Mk3 25 to przykład, jak daleko zaszły aktywne konstrukcje – nie trzeba iść na kompromisy, by uzyskać brzmienie godne klasycznego stereo.
Pilot, menu i sterowanie – czyli o kontroli nad Teufel Ultima 40 Active 3
Nieczęsto spotyka się w tej klasie sprzętu pilot z metalową obudową. Teufel, stawiając właśnie na taki detal, pokazuje, że wierzy w długowieczność swojego produktu. Pilot jest cięższy, lepiej leży w dłoni, a przyciski – choć niepodświetlane – klikają z wyczuwalnym oporem i dają poczucie kontroli. Osobne klawisze dla źródeł, regulacji tonów pozwalają szybko zmienić ustawienia bez zaglądania do instrukcji. Podświetlenia może i brakuje, ale w codziennym użytkowaniu nie jest to wada, która szczególnie doskwiera.
Na plus zapisuję też obecność klasycznego wyświetlacza VFD na froncie aktywnej kolumny. Może nie jest to ekran, który zrobi wrażenie na miłośnikach nowoczesnych animacji, ale działa dokładnie tak, jak powinien – wyraźnie informuje o źródle, poziomie głośności i aktywnych trybach. Jasność można regulować pilotem, a czerwone litery są czytelne nawet z większej odległości. W moim salonie – dość jasnym w ciągu dnia – nie miałem problemu z odczytaniem komunikatów.
Producent zadbał również o alternatywę, gdy pilot wyląduje gdzieś między poduszkami. Na górze aktywnej kolumny znajdziemy dotykowe przyciski, które sprawdzają się zaskakująco dobrze. Szybka reakcja i precyzja sprawiają, że nie trzeba ich ponownie dobijać ani kombinować z ułożeniem palca. To kolejny dowód na to, że ktoś ten sprzęt faktycznie testował, zanim trafił do produkcji.
Menu ustawień, dostępne z poziomu pilota, przypomina trochę bardziej rozbudowane opcje znane z soundbarów. Jest prosto, ale funkcjonalnie: regulacja tonów w zakresie od -9 do +9, wybór pozycji głośnika (lewy/prawy, przód/tył), tryby dźwięku, balans. Nie znajdziemy tu dziesiątek opcji DSP ani rozbudowanego korektora, ale z drugiej strony – wszystko, czego realnie potrzeba, jest pod ręką. W moim przypadku wystarczyło kilka minut, by dopasować charakterystykę brzmienia do otwartego salonu z wysokim sufitem – i efekt był więcej niż satysfakcjonujący.
Interfejs nie jest dostępny w języku polskim, co może być lekkim minusem, ale szczerze mówiąc – przez prostotę obsługi trudno się w tym pogubić. Ikony i skróty są intuicyjne, a cały system działa bez zawieszania się czy dziwnych opóźnień. Widać tu sporo dopracowanych drobiazgów, które ceni się dopiero przy codziennym użytkowaniu.
Teufel postawił na solidność i funkcjonalność – metalowy pilot, klasyczny VFD i szybkie przyciski dotykowe budują obraz urządzenia, które nie tylko dobrze gra, ale też dobrze się obsługuje.
Teufel Ultima 40 Active 3 grają z charakterem
Są kolumny, które próbują grać neutralnie i poprawnie, ale przy tym nie zapadają w pamięć – i są też takie, które od razu pokazują, po której stronie muzycznego spektrum się ustawiają. Teufel Ultima 40 Active 3 z całą pewnością należą do tej drugiej grupy. Już po pierwszych minutach odsłuchu wiadomo, że ich charakter to nie przypadek. Producent wyraźnie postawił na energię i efektowność, zwłaszcza w zakresie niskich tonów. I choć nie każdemu taki styl przypadnie do gustu, nie sposób odmówić tym kolumnom tożsamości.
Bas? Typowo dla serii Ultima – mocny, nasycony i gęsty. To brzmienie wręcz napędza rytm i czyni z Ultima 40 Active 3 sprzęt, który wręcz domaga się dynamicznego repertuaru. Dance, house, pop, elektronika – w tych gatunkach czują się jak ryba w wodzie. Mają rozmach, potrafią wprawić pokój w rezonans, ale nie robią tego w sposób nachalny. Co ważne – mimo swojej aktywnej konstrukcji i zamkniętego zestawu – potrafią zejść naprawdę nisko, zaskakując rozmiarem sceny basowej. Ale trzeba też zaznaczyć: jeśli miks utworu jest zbyt złożony w niskim paśmie, kolumny czasem się gubią. Nie tracą wtedy całkowicie kontroli, ale pojawia się wrażenie zagubienia rytmicznego.
W średnicy sytuacja jest bardziej złożona. Czuć, że strojenie kolumn zostało podporządkowane basowi – w efekcie niektóre wokale, zwłaszcza męskie, wypadają odrobinę zbyt szczupło w zakresie wyższych niskich tonów. Okolice 100–200 Hz są delikatnie wycofane. Z drugiej strony – czystość i separacja dźwięków w dalszej części pasma średniego wypada bardzo przyzwoicie. Głosy są wyraźne, instrumenty akustyczne mają dobrą fakturę, a fortepian czy smyczki brzmią naturalnie. Nie ma mowy o duszności ani podbarwieniu – to średnica, która gra uczciwie i zaskakuje przejrzystością.
Wysokie tony to jeden z lepiej dopracowanych elementów w stosunku do poprzedników. Teufel odrobił lekcję – nowy tweeter brzmi łagodniej, bardziej zrównoważenie, a mimo to nie traci szczegółowości. Blachy są dźwięczne, głos ludzki w filmach czy podcastach – bardzo wyraźny. Nie miałem momentów, w których soprany stawałyby się natarczywe. To ważna zmiana względem wcześniejszych modeli z tej serii, które czasami potrafiły syknąć w uszy. Tutaj brzmienie wysokich rejestrów zostało ucywilizowane, ale nie ugrzecznione.
Scena stereo w Teufel Ultima 40 Active 3 to kwestia zależna od materiału – potrafi zaskoczyć szerokością, ale też bywa chwilami zbyt skupiona na samych kolumnach. Efekt zanurzenia w dźwięku jest możliwy, ale nie zawsze w pełni obecny. Warto poświęcić chwilę na właściwe ustawienie kolumn i dobranie źródła – odwdzięczają się wtedy pełniejszym obrazem przestrzennym. W tańszych systemach często w ogóle nie da się mówić o scenie – tutaj jest ona obecna, choć nie każdorazowo spektakularna.
Wbrew pozorom, Teufel Ultima 40 Active 3 nie wymagają potężnych źródeł – bo to kolumny aktywne. Ale warto wiedzieć, że jeśli chcemy uzyskać z nich maksimum, przydaje się dobre źródło sygnału i odrobina przestrzeni do ich rozstawienia. Nie są aż tak wymagające jak zestawy Hi-End, ale też nie wybaczają wszystkiego. Im lepszy materiał im podamy – tym lepiej zabrzmią. Dają sporo radości nawet przy cichym słuchaniu, ale przy głośniejszych sesjach odsłuchowych pokazują swoje prawdziwe możliwości. To zestaw, który gra z temperamentem – i to może być jego największa zaleta.
Bas jest Ultima-typowy, potężny i wyrazisty, ale stawia na imprezową atmosferę, co czasem ogranicza precyzję przy złożonych aranżacjach. Średnie tony są klarowne i wyraźne, choć górny bas może być nieco cienki. Wysokie tony zostały poprawione w porównaniu do poprzednika, są bardziej stonowane i mniej męczące.
Czy warto kupić Teufel Ultima 40 Active 3
Po kilku tygodniach intensywnego słuchania mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć: Teufel Ultima 40 Active 3 to sprzęt, który oferuje zaskakująco dużo za rozsądne pieniądze. Nie są to kolumny bezkompromisowe — mają swoje cechy charakterystyczne, które nie każdemu przypadną do gustu — ale nie sposób odmówić im charakteru. Z jednej strony dostajemy bardzo solidne brzmienie w dolnym zakresie, z drugiej nieco imprezową sygnaturę, która może być właśnie tym, czego szuka część słuchaczy. Te kolumny grają z werwą, nie boją się basu, a przy tym nie rezygnują całkowicie z klarowności.
W praktyce zestaw działa na zasadzie rozstaw i graj, co dla wielu będzie ogromnym plusem. Nie trzeba martwić się o wybór wzmacniacza, bo ten wbudowany radzi sobie wystarczająco dobrze, by wydobyć z głośników ich potencjał. Wygoda użytkowania stoi tu na bardzo wysokim poziomie – szczególnie jeśli nie chcemy wchodzić w świat dziesiątek kabli, amplitunerów i korektorów. Dla użytkownika szukającego kompletnego rozwiązania typu plug & play to jeden z najlepszych gotowych pakietów stereo w tej klasie cenowej.
Czy Teufel Ultima 40 Active 3 to propozycja dla każdego? Nie do końca. Jeśli jesteś fanem skrajnej neutralności i perfekcyjnie kontrolowanego dźwięku przy każdej głośności – możesz poczuć lekki niedosyt. Ale jeśli szukasz kolumn, które grają muzykę z rozmachem i nie każą Ci analizować każdego detalu – a przy tym mają moc i styl – to zestaw niemieckiego producenta ma naprawdę sporo do zaoferowania. Zwłaszcza że w tej cenie trudno znaleźć coś równie kompletnego.
Aktualnie Teufel Ultima 40 Active 3 kosztują w Polsce około 3899 zł. Do wyboru są dwie wersje kolorystyczne: klasyczna czerń oraz elegancka biel, która według mnie prezentuje się jeszcze lepiej wizualnie. Niezależnie od wariantu – to zestaw gotowy do pracy od razu po wyjęciu z kartonu, bez konieczności inwestowania w dodatkowy sprzęt.
To zestaw, który nie udaje sprzętu high-end, ale w swojej klasie cenowej gra uczciwie, dynamicznie i z charakterem. Jeśli chcesz po prostu cieszyć się muzyką bez komplikacji – to bardzo dobra decyzja zakupowa.
|
ZALETY
|
WADY
|
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.














