Premiera nowych słuchawek bezprzewodowych za nami, dlatego też zapraszam na test Nothing Headphone 1, który to model chce zredefiniować podejście do słuchawek nausznych. Czy mu się to udaje, a kontrowersyjny wygląd w tym nie przeszkadza?
Spis treści
Nie da się ukryć, że omawiane dzisiaj słuchawki są zwyczajnie… kontrowersyjne, przynajmniej w kontekście wyglądu. Firma poszła w — nazwijmy to — odważną stylistykę, która jednak nawet fanom marki może nie przypaść do gustu. Nie przedłużając, zapraszam na test Nothing Headphone 1.
Nothing Headphone 1 nie są tanimi słuchawkami
Firma weszła na rynek nie jakimś tanim modelem, co to, to nie. Mówimy tutaj o słuchawkach, które zostały wycenione u nas na 1299 złotych. To zdecydowanie półka, gdzie konkurencji jest od liku.
Pytanie podstawowe – „czy warto?” – powróci, ale nie teraz, a w podsumowaniu całej recenzji.
Specyfikacja Nothing Headphone 1
- Rodzaj łączności:
- Bezprzewodowa: Bluetooth 5.3
- Przewodowa: Jack 3,5 mm
- Zgodne profile: –
- Kodeki: SBC, AAC, LDAC
- Budowa: nauszne
- Redukcja szumów: aktywna
- Średnica przetwornika: 40 mm
- Pasmo przenoszenia: 20 – 40000 Hz
- Czułość: –
- Mikrofony: po 3 na słuchawkę
- Maksymalny czas pracy:
- ANC:
- AAC/SBC: 35 godzin
- LDAC: 30 godzin
- ANC Off:
- AAC/SBC: 80 godzin
- LDAC: 54 godziny
- ANC:
- Wodoszczelność: IP52
- Waga: 329 g
Sprzęt do testów dostarczyła firma Nothing, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę testowanego urządzenia.
Nothing Headphone 1 wyposażono w przydatne akcesoria
Tym razem — niestety — unboxingu Wam nie zaserwuję, ale i tak trzeba omówić sobie, jak przychodzą do nas tytułowe słuchawki bezprzewodowe. Jest to całkiem duże pudełko, na którym jednak zachowano minimalizm w kontekście umieszczonych informacji oraz grafik. W zasadzie typowe dla tego producenta.
W środku z kolei znajdziemy nie tylko same słuchawki, ale także:
- Sztywny futerał;
- Przewód USB-C;
- Przewód Jack 3,5 mm;
- Papierologię.
Oprócz tego ostatniego wszystko jest jak najbardziej przydatne. Chociaż patrząc na ilość przycisków w tych słuchawkach, to zdecydowanie instrukcja na początek także się przyda — ewentualnie aplikacja. Co do samego wyposażenia, jak najbardziej można tu pochwalić producenta, chociaż mógłby teoretycznie dorzucić jeszcze w tej cenie zapasowe pady.
Wygląd wyglądem, ale jak wykonane są Nothing Headphone 1?
Testowane słuchawki bezprzewodowe to połączenie tworzyw sztucznych, gąbki zapamiętującej kształty, skórzanych obić oraz metalu. Plastiki najbardziej widoczne są w obrębie pałąka, który niestety nie jest wiadome, czy jest wzmocniony wewnątrz jakąś „metalową płytką”. Mimo to dają one pozytywne wrażenia z wytrzymałości, a do tego jest on całkiem giętki, więc nie pęknie od byle zgięcia.
Idąc dalej, mamy pady i obicie pałąka, które korzystają z takich samych rozwiązań — no, prawie. Wypełnienie górnego „pada” to standardowa pianka, podczas gdy na muszlach mamy memory foam. Czuć różnicę, chociażby pod kątem stawianego oporu. Skóra z kolei jest raczej tej samej jakości, do której ciężko się przyczepić. Można jedynie do tego, że padów nie wymienimy — są zamontowane na stałe.
No i reszta, czyli metalowo-plastikowe muszle, które zdecydowanie są najcięższymi i najbardziej kontrowersyjnymi elementami tego modelu. Są bardzo solidne i dobrze spasowane, a jedynym miejscem, które ma jakieś „wady” w tym zakresie, są przezroczyste kopuły z zewnętrznej strony. Czuć — bardzo delikatne — ale nadal ostre przejście pomiędzy dwoma złączonymi ze sobą, transparentnymi elementami.
Nothing Headphone 1 to wygodne, ale nie najlżejsze słuchawki
Wiadome jest, że im cięższe są słuchawki, tym zwykle gorzej wpływa to na komfort korzystania z nich w dłuższych sesjach. Tutaj też tak jest, ale nie w tak dużym stopniu, w jakim można było oczekiwać, patrząc na te ponad 300 gram. Powiedzmy jednak na razie o plusach — a tym jest, chociażby regulacja. Działa bardzo dobrze, a do tego nie ma potrzeby, by po czasie ją poprawiać. Zakres ruchu muszli na boki także wspomaga dopasowanie słuchawek do naszej głowy.
Obicie pałąka oraz pady także są w dużej mierze wygodne, jednak te drugie z czasem coraz bardziej są odczuwalne wokół uszu. To główny problem tych słuchawek, czyli nacisk od strony muszli. Nie jest bardzo duży, ale nadal wyczuwalny, a mówimy o modelu za 1300 złotych. Jeżeli nosicie okulary, to warto mieć to na uwadze, bo wtedy efekt ten jest mocniejszy. Czy coś jeszcze w zakresie wygody należy powiedzieć? Tak, ale to już w poniższym podrozdziale.
Specyficzne sterowanie na pokładzie
Przycisków Ci u nas dostatek — a raczej w omawianym modelu słuchawek. Mamy tutaj łącznie 3 programowalne przyciski / switche / rolki. Mówiąc inaczej, jak to jest nazwane w aplikacji Nothing X — przyciski kontrolne. Wszystkie znajdują się na prawej słuchawce. Zacznijmy od tego na zewnętrznej jej stronie, jest zwykłym przyciskiem, który ma następujące funkcje:
- Pojedyncze naciśnięcie:
- Asystent głosowy;
- ANC / Tryb transparentny / Off;
- Dźwięk przestrzenny;
- Wyłączenie mikrofonu;
- Przełączenie ustawienia equalizera;
- Brak działania.
- Przytrzymanie:
- Asystent głosowy;
- ANC / Tryb transparentny / Off;
- Dźwięk przestrzenny;
- Wyłączenie mikrofonu;
- Przełączenie ustawienia equalizera;
- Brak działania.
Kolejnym jest przycisk, który widzicie na powyższym zdjęciu — ten po prawej. W zasadzie to nawet nie tyle przycisk, co „switch”, który odchylacie w jedną, bądź drugą stronę. Oto co umożliwia:
- Odchylenie w lewo/prawo:
- następny utwór / poprzedni utwór;
- odebranie / odrzucenie połączenia.
- Odchylenie w lewo i przytrzymanie: i tutaj mam problem, bo nie do końca widzę konkretną różnicę między działaniem tego działania, a powyższego.
Pozostał ostatni przycisk, który możemy bardzo leciutko zaprogramować, bo powyższego — niestety — się nie da. To połączenie przycisku i rolki, które daje następujące możliwości:
- Pojedyncze naciśnięcie: odtwarzaj / pauza.
- Przytrzymanie:
- ANC / Tryb transparentny;
- ANC / Tryb transparentny / Off;
- Brak działania.
- Przesuń w lewo/prawo: głośniej / ciszej.
Jak więc widzicie, sterowanie jest mocno rozrzucone. Włączanie słuchawek odbywa się przez switch on/off, znajdujący się przy portach USB-C / jack 3,5 mm. Dało się to — zapewne — zrobić dużo bardziej jednolicie. Mimo wszystko całość działa w porządku, choć możliwości personalizacji są ograniczone.
Sound by KEF — czy Nothing Headphone 1 skradają serce jakością brzmienia?
Przechodzimy do tej najważniejszej kwestii, jaką jest jakość dźwięku, który w słuchawkach tego producenta niezbyt często zawodził. Jak jest w przypadku słuchawek nausznych, czyli debiutanckiego produktu z tej kategorii? Jest… dziwnie, albo może bardziej — niestandardowo, choć ciężko powiedzieć, czy to na plus, czy na minus.
Bas
Przede wszystkim jest w tym zakresie, ale w zasadzie w innych także, ciepło, całkiem dobrze pod kątem dynamiki oraz całkiem głęboko. Oczywiście, mówimy o standardowych ustawieniach, bez żadnych „wzmacniaczy”. Można ocenić tutaj bas w standardzie jako „miły”, ale brakuje mu nieco pazura.
Średnica
Średnie tony także są ocieplone, jak całe słuchawki, aczkolwiek mamy tutaj do czynienia z dobrze wyważoną średnicą. Zachowuje się ciekawie, oferując sporą ilość szczegółów, ale brzmiąc jakby lekko „zza kurtyny”.
Jest nieco wycofana, a cała charakterystyka jest na swój sposób „wyjątkowa” i zdecydowanie będzie obiektem największych niepewności. Niepewności, czy to „mi pasuje”, czy niekoniecznie.
Sopran
Ostatnie, najwyższe pasmo — zero zdziwienia — także nieco ocieplone, ale ma mimo wszystko fajny „pazur”, potrafiąc nadać całości dobry kontrast i nieco wzmocnić dynamikę. Jest raczej czysto, mimo niekiedy ciemnego brzmienia całości.
Bass boost
Mamy dostęp do niego z poziomu aplikacji, o której nieco później. Działać może w 5 stopniach mocy i najlepiej z mojego doświadczenia, sprawuje się na 1/2, czasami 3, zależnie od preferencji, a także tego, jakiej muzyki akurat słuchałem. Dodaje mocy dolnym rejestrom i wzmaga dynamikę całości. Skutkiem ubocznym jest nieco ciemniejsze granie średnicy i sopranu, wraz z podnoszeniem jego mocy.
Tryb przewodowy
Jeżeli chcielibyście skorzystać z omawianych słuchawek z użyciem przewodu jack 3,5 mm, to oferuje taką możliwość. Charakterystyka brzmienia w nim — co nie zaskakuje — zmienia się, w zależności od podłączonego źródła. Określiłbym, że całość staje się mocniej wyważona i wyrównana pomiędzy pasmami, ale ucierpieć może dynamika. Oprócz tego, w zależności od poziomu głośności, przy jego zmianie mogą pojawić się lekkie szumy.
Equalizer
W zasadzie mamy tutaj łącznie 5 predefiniowanych ustawień, czyli łącznie 4 prócz domyślnego. Możemy dodać za pomocą nich więcej basu, sopranu, wyrównać „do zera”, czy wzmocnić głos. Żaden z nich nie działa w mojej ocenie lepiej od tego, który ustawiony jest na start. Dlatego też, jeżeli już, to „bawiłbym się” zaawansowanym equalizerem, w którym sami możemy wiele ustawić.
Scena i pozycjonowanie
Ten aspekt zdecydowanie nie jest minusem, chociaż nie jest idealny. Scena jest bardzo szeroka na boki, aczkolwiek nieco wypłaszczona w przód i tył.
Mimo to, przez ogólny „zasięg”, bardzo dobrze sprawdza się tak w kontekście muzyki, filmów, czy gier, w których ważne jest pozycjonowanie dźwięku.
Opóźnienie
Nie zauważyłem problemów z opóźnieniami. Podczas użytkowania tytułowych słuchawek bezprzewodowych, miałem okazję korzystać z nich także w kontekście wirtualnej rozgrywki. Sprawdzały się pod kątem opóźnień bezproblemowo.
Mikrofony
Mamy trochę tych mikrofonów i łącząc to z wiedzą, jak wypadały słuchawki TWS tego producenta w tym zakresie, można było mieć podwyższone wymagania. Jak wyglądają realia? Posłuchajmy próbki z cichego otoczenia:
I oczywiście z głośnego:
Jak wrażenia? Zdecydowanie nie musimy się martwić, że jeżeli będziemy szli przy głośnej ulicy, będziemy w zatłoczonym metrze, czy autobusie, to nie będzie nas słychać. Redukcja szumów działa tutaj świetnie, a jakość nagrań jest na dobrym bądź bardzo dobrym poziomie.
Nothing Headphone 1 – sprawdźmy ANC i tryb transparentny
Zacznijmy od tego drugiego. Jak to w słuchawkach firmy Nothing bywa, tak i tutaj tryb transparentny działa naprawdę bardzo dobrze, by nie powiedzieć świetnie. Oczywiście, nie jest idealnie, bo słyszalnie podbija szumy, ponad to, co realnie słyszymy bez założonych słuchawek. Z mową ludzką radzi sobie jednak bardzo dobrze, jedynie w nieznacznym stopniu zmieniając charakterystykę głosu.
ANC z kolei to także klasa, z którą należy się liczyć. Bardzo dobrze neguje dźwięki zzewnątrz, tak od szumu biura, poprzez „ulicę”. Niestety, obydwie te funkcje mają wadę, mianowicie słyszalnie wpływają na brzmienie omawianych słuchawek bezprzewodowych. W przypadku trybu transparentnego, jest to podbicie średnicy i sopranu, a w przypadku ANC, nieco bardziej basowe, zamknięte granie.
Aplikacja Nothing X przeszła pewne zmiany
Aplikacja do produktów audio spod znaku Nothing oraz CMF przeszła całkiem spore zmiany. Jak widzicie, inaczej wygląda szata graficzna, jednak zachowano — w moim odczuciu — prostotę i dobre oznaczenie wszelkich funkcjonalności.
Możemy tutaj zmieniać ustawienia ANC, włączyć LDAC, tryb niskich opóźnień, manipulować sterowaniem, zaktualizować firmware słuchawek – jest wszystko, co potrzebne w tego typu oprogramowaniu.
W tym miejscu wspomnę także o problemie z działaniem kodeka LDAC. W połączeniu z moim komputerem, zwyczajnie zrywało po czasie połączenie i na tym kończyła się przygoda. Po przełączeniu na AAC, problem ten pojawił się raz bądź dwa przez cały okres trwania testów. Warto zaznaczyć, że nie miałem jeszcze takiego problemu ze słuchawkami przy tym PC, pomimo przetestowania wraz z nim już parudziesięciu par takowych.
Teoretycznie Nothing Headphone 1 mają świetną baterię, a co mówi praktyka?
Praktyka w zasadzie mówi to samo. Nowe słuchawki nauszne, w zasadzie debiutanckie tego producenta, bardzo dobrze rozwiązały kwestię zarządzania energią. Dzięki temu, można cieszyć się z nich na bardzo długich dystansach czasowych.
Są to czasy bardzo zbliżone do tych, które deklaruje Nothing, co cieszy, bo pokazuje, że firma posiada dobrą metodę analizowania tego, jak długo ich produkty audio powinny wytrzymać na jednym ładowaniu.
Kontrowersja, którą da się lubić. Podsumowanie testu Nothing Headphone 1
I dotarliśmy do końca tej recenzji słuchawek, które już na etapie przecieków stały się bardzo dużym tematem wątpliwości. Te jednak opierały się głównie na wyglądzie, ale także… cenie. Jak już wspominałem, startują one z pułapu 1299 złotych, czyli zwyczajnie wysokiego. Konkurencja w tej półce cenowej jest spora, jednak czy Nothing Headphone 1 mają się tutaj czego wstydzić? To zależy.
To zdecydowanie na plus
Obecnośc kodeka LDAC należy pochwalić, tak samo, jak jakościowe dodatki, choć w takim budżecie, powiniene to być mus. Idąc dalej, na plus należy zaliczyć wysoką jakość wykonania, czy ogólną wygodę korzystania z omawianych słuchawek. Brzmieniowo można wymienić na plus w zasadzie całość, chociaż jest ona mocno charakterystyczna / niestandardowa, więc i bas, i średnicę i sopran. Funkcja Bass boost także sprawuje się dobrze, a obecność trybu przewodowego daje nieco wszechstronności.
Scena jest zdecydowanie bardzo obszerna, szczególnie na boki, a to w połączeniu z bezproblemowymi opóźnieniami, bardzo dobrze może sprawować się w grach. Pochwalić trzeba także świetne mikrofony, wydajne ANC, czy naprawdę dobry tryb transparenetny, choć te elementy w prawie każdym produkcie audio firmy Nothing niezawodzą. Na koniec można wymienić aplikację Nothing X oraz wytrzymałą baterię.
Tutaj szukałbym usprawnień
Zmniejszenie wagi pomogłoby w tym, że wygoda przy długich sesjach byłaby zwyczajnie lepsza. Tak samo, jak skonsolidowanie sterowania, bo jest ono obecnie naprawdę mocno rozrzucone. Można było także nieco mocniej podbić najniższe zakresy basu w standardowym ustawieniu, tak, by polepszyć jego dynamikę. Predefiniowane tryby EQ niestety, nie są zbytnio potrzebne, a do tego pojawiają się problemy z działaniem LDAC podczas korzystania ze słuchawek przy PC. I na koniec, ANC i tryb transparentny zmieniają brzmienie słuchawek.
Czy te słuchawki są brzydkie? Może nie jednoznacznie brzydkie, wyróżniają się z tłumu, aczkolwiek ciężko powiedzieć, że jedynie pozytywnie.
Cya!
P.S. Obczajcie także mój test Panasonic RB-M600B.
|
ZALETY
|
WADY
|
Ceny Nothing Headphone 1
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.




















