Google wchodzi do Hollywood i nie robi tego na pół gwizdka. Nowe studio filmowe giganta technologicznego ma współpracować z twórcami hitów i wprowadzać do kina AI oraz innowacyjne technologie.
Google właśnie odpaliło własną jednostkę filmowo-telewizyjną. Projekt nazywa się „100 Zeros” (co można czytać jako miliard, czyli „1” i 100 zer). Celem? Wejście do świata filmu i serialu na pełnej petardzie, z wykorzystaniem najnowszych technologii, AI i potencjalną ekspansją na platformy streamingowe pokroju Netflixa czy HBO Max.
- Percy Jackson wraca! Ruszają prace nad 3. sezonem
- Filmy o Conanie Barbażyńcy nie powstaną! Netflix traci prawa do serii
Google wchodzi do Hollywood?! Nowe studio filmowe
Za projektem 100 Zeros stoi wieloletnia współpraca z Range Media Partners, firmą producencką odpowiedzialną m.in. za „Longlegs” czy nadchodzące „A Complete Unknown”. Mówimy więc o graczach, którzy znają zasady tej gry od podszewki.
Google nie zamierza jednak tworzyć własnej platformy streamingowej (przynajmniej na razie). Zamiast tego, projekty 100 Zeros będą trafiać do tradycyjnych wytwórni i gigantów streamingu, czyli dokładnie tam, gdzie dziś oglądamy nasze ulubione produkcje.
Co ciekawe, firma już wcześniej po cichu wsparła marketing indie horroru „Cuckoo”, a na 2025 rok zapowiedziano dwa nowe tytuły: „Sweetwater” i „LUCID”. Oba mają jedno zadanie, pokazać, jak AI i technologie immersyjne mogą zmienić opowiadanie historii.
Nie bez znaczenia jest też fakt, że Google chce promować swoje najnowsze narzędzia, jak chociażby Immersive View (czyli oglądanie w 3D) oraz inne przestrzenne rozwiązania wizualne.
Za kulisami 100 Zeros działają m.in. Penny Lin, Casey Durant, Tony Nguyen i Rachel Douglas, a po stronie Google nad wszystkim czuwa Jonathan Zepp, dyrektor zarządzający ds. nowych doświadczeń treści. Jak powiedziała Rachel Douglas, „To inicjatywa inna niż wszystkie, bo prowadzą ją ludzie z Hollywood, na pełen etat, wspierani przez Range”.
Jeśli więc myślałeś, że Google to tylko YouTube, Gmail i Pixel, to… czas spojrzeć na to inaczej. Wygląda na to, że technologiczni giganci wchodzą do świata rozrywki z zamiarem zostania tam na dłużej.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






