Dreame S100 / fot. rtvManiaK.pl
Sprawdzam czy warto kupić telewizor Dreame S100, czyli model, który przeciera szlaki producenta na rynku RTV. Specyfikacja zachwyca, a jak jest na prawdę?
Spis treści
Do naszej redaKcji przyjechał telewizor Dreame S100, czyli model z najnowszego i pierwszego lineupu telewizorów producenta, który od lat kojarzy się przede wszystkim z bardzo atrakcyjnie wycenionymi i jakościowymi sprzętami AGD.
Czy Dreame S100 jest telewizorem jak marzenie? Nie mając odniesienia do innych modeli tej marki, powiem wprost – nie miałem żadnych oczekiwań, więc odnosić się mogę w zasadzie tylko do konkurencji w podobnym przedziale cenowym.
Czy ten telewizor Mini LED, który szczyci się odświeżaniem do 144 Hz, HDMI 2.1 i procesorem Procesor Dreamind™ Pro AI jest wart swojej ceny?
I finalnie – czy warto kupić telewizor Dreame S100? Czy to dobry telewizor? Jakie ma zalety i wady? Tego dowiesz się z poniższej recenzji!
Telewizor Dreame S100 wygląda jak naturalna konkurencja dla Mini LEDów, które w rozmiarze 65″ kosztują ok. 4000 zł. Nie sposób zatem uciec od porównań do modeli takich jak Samsung QN80F, Philips MLED920 czy TCL C7K.
Dreame S100 rożni się już samą dostępnością przekątnych. Obecnie są ttrzy modele – w rozmiarze 55 cali, 65 cali na 75-calowym ekranie kończąc. Najtańsze modele znajdziesz już za ok. 2999 zł, a 65-calowy wariant (który przyjechał do redaKcji) to wydatek ok. 4000 zł. Finalnie, największa przekątna wyceniona została na ok. 5999 zł.
Jak wspomniałem, do redaKcji przyjechał wariant w rozmiarze 65 cali i to właśnie do niego odnosić się będzie specyfikacja. Od razu zaznaczę, że do naszej redaKcji przyjechał wariant z matrycą IPS.
Skrócona specyfikacja Dreame S100:
Specyfikacja wygląda jak typowy telewizor Mini LED, który kosztuje ok. 4000 zł za 65 cali. Nie ma fajerwerków, ale nie ma się do czego przyczepić. Na pewno widać, że mocnym punktem jest tutaj dźwięk – konfiguracja 4.1.2 o mocy 70W wygląda zdecydowanie ponadprzeciętnie.
Dreame S100 trudno nazwać telewizorem „lekkim”. Od pierwszych chwil widać, że to model, który raczej stawia na funkcjonalność, niż bycie designerskim dziełem sztuki. Odbiornik jest dość gruby i to właściwie na całej szerokości plecków.
Nie mówię, że to coś złego – po pierwsze producent zamontował podświetlenie Mini LED, które niemal zawsze potrzebuje więcej miejsca niż „krawędziówka”, po drugie mamy porządne głośniki, które są też wmontowane w bok telewizora.
Do tego dochodzi masywna podstawa ze żłobieniami. Całość wygląda ciężko. Telewizor ma obudowę, podstawę i ramki w kolorze czarnym, jednak z pewnymi metalicznymi akcentami w kolorze, który najbardziej przypomina mi „rose gold”. Do mnie ten design nie przemawia, ale wiadomo, to kwestia gustu.
Konstrukcyjnie ciężko cokolwiek zarzucić – jest po prostu solidnie, a jedyna dyskusyjna kwestia, to to czy ten wygląd wszystkim odpowiada. Sam nie jestem fanem, ale daleko mi od krytyki designu tego telewizora.
Dreame nie bawi się w półśrodki i stawia na sprawdzone rozwiązania. Oznacza to system Google TV, czyli sprawdzony przez lata system Smart TV. Oferuje on dostęp do potężnej biblioteki aplikacji, natomiast sam w sobie jest nieco bardziej wymagającym systemem, co od wielu lat pokazywał szczególnie w najtańszych, słabiej wyposażonych modelach.
W Dreame S100, Google TV działa nieźle, ale zdarzają mu się chwile namysłu. Nie spodziewałem się niczego więcej, ani mniej. Jest po prostu przyzwoicie pod względem szybkości działania, ale sam pewnie i tak zdecydowałbym się na jakąś sprawniejszą przystawkę Smart TV.
System nie ma tak wielu ustawień jak u konkurencji spod szyldu np. Sony. To wersja Google TV w dosyć surowej postaci, ale działa. Pozostając w temacie Smart TV i komunikacji, warto podkreślić, że model ten nie wspiera AirPlay, więc jeżeli liczyłeś na łatwe klonowanie ekranu a masz iPhone’a, to możesz czuć niedosyt.
Do zestawu dołączony jest prosty pilot. Prosty, bo wygląda jak konstrukcja sprzed wielu lat. Myślę, że dla wielu użytkowników miłym dodatkiem będzie pełna klawiatura numeryczna, a także ogólnie, duża liczba przycisków, którymi wielu użytkowników lubi operować znacznie bardziej niż np. minimalistycznymi pilotami tworzonymi głównie pod Smart TV.
Pilot jest dobrze leży w ręce, chociaż czuć, że nie jest to „kontroler premium”. Do tego, to co szczególnie zwróciło moją uwagę w dość niefajny sposób, jest problematyczna klapka pod którą kryją się baterie. Serio, po prostu trudno to otworzyć.
Całość stoi zatem na przyzwoitym poziomie i jest po prostu dość uniwersalna. Nie ma fajerwerków i przesadnego zachwytu, ale też trudno szczególnie mieć jakieś pretensje. Szkoda, że nie ma AirPlay – to właściwie jedna z technologii, która w XXI jest tak powszechna, że raczej odmianą od ogółu jest obecnie nieposiadanie, niż posiadanie wsparcia właśnie dla AirPlay.
Głośniki to coś, co od początku zwróciło moją uwagę, jak wspomniałem, również przez gabaryty samego telewizora. Widać, że producent w tej kwestii mocno się postarał i to nie tylko z uwagi na umieszczenie imponujących cyferek w specyfikacji.
Mowa tu o systemie 4.1.2 i łącznej mocy 70W. Robi wrażenie, a w rzeczywistości… też robi wrażenie! Jednym z najjaśniejszych punktów Dreame S100 jest właśnie jakość dźwięku. Nie tylko dialogi są dobrze słyszalne, ale co ważne i tak rzadko spotykane w telewizorach, wyczuwalny jest przyjemny bas.
Naturalnie, podłączając soundbara, osiągniemy w większości przypadków lepszy efekt, natomiast jeżeli nie masz miejsca, albo z jakichś powodów nie chcesz podłączać dodatkowego audio, to jestem przekonany, że to jeden z najlepiej brzmiących telewizorów w swojej cenie.
Urządzenie wspiera Dolby Atmos, a więc w połączeniu z kompatybilnym soundbarem lub kinem domowym wykorzystasz pełen potencjał platform streamingowych. Wracając do wbudowanych głośników – słychać, że nie są to przypadkowe głośniczki, tylko producent chciał stworzyć uniwersalny telewizor „dla każdego”.
Jakość dźwięku w Dreame S100 to jeden z największych atutów tego telewizora. I jeśli zależy Ci na dobrym dźwięku bez soundbara, to jest, to jest to model, który warto rozważyć.
Dostając na testy telewizor od chińskiego producenta spodziewałem się klasycznego zestawu – matryca VA, Mini LED i kropka kwantowa. W tym przypadku Dreame S100 nieco zaskoczył, przynajmniej w rozmiarze 65 cali.
Producent zdecydował się na zastosowanie matrycy IPS, która charakteryzuje się dobrymi kątami widzenia, ale niższym kontrastem i słabszą czernią (w porównaniu do matryc VA w świecie LCD). Producent chwali się zastosowaniem technologii kropek kwantowych i ma to swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości – paleta kolorów DCI-P3 ma pokrycie 93%, co oznacza, że możemy mówić o szerokim gamucie.
Dzięki temu filmy w 4K HDR (i właściwie wszystkie inne materiały) będą w stanie być bardziej zbliżone do rzeczywistości, a telewizor po prostu będzie mógł wyświetlić więcej kolorów. Naturalnie, rozdzielczość matrycy to 4K, a natywne odświeżanie 120 Hz.
Kontrast natywny z wyłączonym wygaszaniem to 1291:1 – lepiej niż w wielu matrycach IPS, ale dalej niewiele. Sprawę właściwie dobrze rozwiązuje zastosowane podświetlenie z odpowiednimi algorytmami strefowego wygaszania.
Dzięki temu czerń jest wyraźnie lepsza, a kontrast przekracza 33000:1. Faktycznie jest to widoczne też w codziennym użytkowaniu, natomiast Dreame S100 ma dosyć toporne algorytmy lokalnego wygaszania.
Po pierwsze, stref wygaszania jest tu 160. Taka liczba ani nie jest czymś co za co szczególnie można pochwalić telewizor, ani czymś do czego można się przyczepić. Samsung i Sony robili telewizory z mniejsza ilością stref, ale z bardzo dobrym zarządzaniem podświetleniem.
W przypadku Dreame S100 jest… dość topornie. W tym sensie, że w pogoni za maksymalną czernią, algorytmy dosyć mocno wygaszają elementy, które akurat nie powinny być wygaszone. Np. gwiazdy na nocnym niebie, albo latarnie w oddali dające mniej światła. Jasne, czerń jest lepsza, ale jakim kosztem?
Jasność w HDR stoi na przyzwoitym poziomie. Nasz pomiar wykazał maksymalnie 629 cd/m2. W jasnym pomieszczeniu nie ma większego problemu z oglądaniem, choć oczywiście błyszcząca matryca powoduje, że światłu się wyraźnie odbija.
Telewizor wspiera Dolby Vision. Dobrze, bo z filmów i seriali na popularnych platformach można wyciągnąć jeszcze więcej. Mimo tego, maksymalną jasność telewizor jest w stanie osiągnąć tylko na ułamek sekundy – bardzo szybko „obcina” maksymalną jasność, co jest widoczne gołym okiem.
Jakość obrazu jest przyzwoita. Jasne, wygaszanie strefowe mogłoby być lepsze. Jasne, kontrast i czerń mogłyby być lepsze przez zastosowanie innej matrycy lub lepszych algorytmów wygaszania, ale nie jest tak, że Dreame S100 jest telewizorem złym. Dla wielu użytkowników będzie on po prostu zadowalający.
Telewizor Dreame S100 w kwestii gamingu jest… przyzwoity. Pierwsze wrażenie nie było idealne – pierwsze złącze HDMI nie jest złączem HDMI 2.1. I początkowo dość mocno mnie zaskoczyło. Ale ok, dwa następne złącza są HDMI 2.1, które wspierają 4K i 144 Hz z VRR.
Trochę szkoda, że producent zainstalował tylko 3 złącza HDMI, z czego HDMI 2.1 są dwa. Na plus zasługuje niski input lag, który w trybie gry wynosi 16 ms (w FullHD 60 Hz). W 4K i 120 Hz jest zwykle o połowę mniej (to właściwie nie ma już znaczenia, tak niski input lag jest niewyczuwalny).
Dreame S100 ma też Game Bar, a więc wszystko wygląda tak, jak w telewizorze z 2026 roku. Domyślny tryb gry jest tym czego nie jestem fanem – całość wygląda nieco bardziej „filmowo” niż „gamingowo”. To jednak subiektywne odczucie, a dodatkowo można to szybko zmienić ustawieniami.
Granie na Dreame S100 to doświadczenie całkiem przyjemne. Oczywiście, nie jest to coś co powoduje opad szczęki i zatrzymuje gracza spektakularną jakością obrazu czy innowacjami, które powodują, że granie to akcent mocniejszy niż u konkurencji.
Nie mam jednak wątpliwości, że dla wielu użytkowników będzie to wystarczający, gamingowy ekran, który wykorzysta potencjał konsol obecnej generacji.
Dreame S100 to typowy telewizor Mini LED ze średniej półki. Nie jest on ani wybitnie dobry, ani zły. Ot, typowy model jakich na rynku sporo, bez większych wyróżników. Na plus trzeb zaliczyć szeroką paletę kolorów, wysokie odświeżanie i podświetlenie Mini LED.
Podświetlenie gwarantuje całkiem wysoką jasność matrycy, a także pozwala na punktowe sterowanie podświetleniem, które w przypadku tego modelu mogłoby być lepsze. Wygaszanie jest bardzo agresywne i potrafi wygasić sporo detali.
Model ma też niezłe kąty widzenia – pracuje na matrycy IPS, a także oferuje rozsądny pakiet gamingowy z HDMI 2.1 graniem w 4K i nawet 144 kl. / s. Jest to telewizor, który w moim odczuciu, nie wyróżnia się ani spektakularną jakością obrazu, ani znakomitym stosunkiem ceny do oferowanej jakości.
Dreame S100 to niezły telewizor MiniLED, który zadowoli wielu użytkowników. Oferuje wszystko, co powinien oferować średniej klasy telewizor, ale bez fajerwerków, które skutecznie zwróciłyby uwagę na właśnie tę propozycję. Jeżeli będzie dostępny w mocnej promocji, to warto rozważyć jego zakup. W standardowej cenie znajdą się jednak ciekawsze propozycje.
|
ZALETY
|
WADY
|
Mam nadzieję, że pomogłem wybrać dobry telewizor. Zachęcam również do lektury innych wpisów na serwisach grupy techManiaK.pl – w tym maniaKalnego TOP-10 najlepszych telewizorów na polskim rynku.
Jeżeli zastanawiasz nad wyborem innych telewizorów, sprawdź nasze artykuły, w których podpowiadamy jaki telewizor warto teraz kupić.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Szef Sony podsyca plotki o PS Vita 2! Czy nadciąga nowa przenośna konsola PlayStation? Sprawdź…
Ayaneo szykuje handheld inspirowany Game Boy Advance. Nowy teaser wskazuje na klasyczną, poziomą formę znaną…
Nothing Ear (3a) są już dostępne w Polsce za 449 zł. Słuchawki oferują LDAC, przetworniki…
Co nowego obejrzeć na SkyShowtime? Jakie filmy i seriale warto znać? Sprawdź nasz aktualny przegląd…
Co oglądać w Disney+? Jakie nowe seriale i filmy warto znać? Sprawdź najważniejsze premiery w…
Evercade Super Pocket Activision Edition kosztuje 69,99 dolarów i oferuje 34 klasyczne gry. Premiera handhelda…