Zapowiedź podwyżki ceny Switch 2 o 20% wywołała panikę w Japonii. Gracze masowo ruszyli do sklepów, a największe sieci drastycznie ograniczają sprzedaż.
Wiadomość o podwyżce cen konsoli Nintendo Switch 2, która wejdzie w życie w Japonii już 25 maja 2026 roku, wywołała lawinę. Zgodnie z oświadczeniem firmy, cena urządzenia na lokalnym rynku wzrośnie z 49 980 do 59 980 jenów. Powodem tego kroku mają być rosnące ceny pamięci na rynku półprzewodników.
Skutki tej decyzji można było zaobserwować błyskawicznie. W japońskich sklepach z elektroniką ustawiły się gigantyczne kolejki, w słynnym Yodobashi Camera Umeda czekało podobno aż 300 osób na raz. Gracze masowo próbują kupić sprzęt przed nieuchronną zmianą cennika.
Sklepy ratują się ograniczeniami
Sytuacja wymknęła się spod kontroli na tyle, że najwięksi detaliści zostali zmuszeni do interwencji. Jak donosi analityk Dr. Serkan Toto, popularna sieć Bic Camera zaczęła ograniczać możliwość zakupu konsoli w obecnej cenie wyłącznie do posiadaczy własnej, brandowanej karty kredytowej sklepu.
Ma to zapobiec masowemu skupowaniu sprzętu przez scalperów, którzy już teraz zaczęli wystawiać na lokalnych aukcjach konsolę Switch 2 z wliczoną, nową wyższą ceną. Podobne restrykcje mają dotyczyć też starszych wariantów: Switch OLED oraz Switch Lite, które w Japonii również zdrożeją o podobną kwotę.
Reszta świata ma więcej czasu
Japonia przyjmie pierwsze, potężne uderzenie podwyżek, ponieważ wejdą one w życie w ciągu zaledwie dwóch tygodni od ogłoszenia. Gracze na innych rynkach, w tym w Europie i Stanach Zjednoczonych, mają jednak więcej szczęścia i przede wszystkim czasu na kupno konsoli.
Nintendo potwierdziło, że na rynkach zachodnich ceny zmienią się dopiero we wrześniu tego roku. Potencjalni kupcy na Starym Kontynencie mają zatem całe wakacje na to, by przemyśleć zakup i ewentualnie upolować Switcha 2 w jeszcze starej cenie.
We wrześniu powtórka w Europie
Skok ceny o 10 000 jenów w Japonii (czyli o blisko 20%) po tak krótkim czasie od premiery to krok, którego nikt się raczej nie spodziewał. Patrząc na kolejki i reakcję sklepów, przypominają się najgorsze czasy niedoborów z pandemii.
O ile na ten moment to problem głównie tamtejszego rynku, to przed nami wrzesień, który najpewniej zafunduje podobny szok u nas. Kto planował zakup „Dwójki”, raczej nie ma na co czekać, bo jesienne obniżki i promocje w tym roku raczej się nie wydarzą.
Źródło: Notebookcheck
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz