Gigabyte G27Q3 to monitor QHD 320 Hz dla graczy. Superszybki IPS, 1 ms i FreeSync Premium zapewniają płynną rozgrywkę i świetne kolory.
Gigabyte wchodzi na wyższy poziom i pokazuje, że granica między sprzętem „dla prosów” a „dla normalnych graczy” zaczyna się zacierać. Nowy model G27Q3 to monitor, który już na papierze wygląda jak spełnienie marzeń fanów dynamicznych FPS-ów i esportowych pojedynków. 320 Hz? Jest. QHD? Jest. IPS? Też jest – i to w wersji, która nie każe wybierać między płynnością a kolorami.
Nie ma co ukrywać – liczba 320 Hz robi ogromne wrażenie. Jeszcze niedawno 144 Hz było „wow”, potem 240 Hz stało się standardem dla wymagających, a teraz Gigabyte wrzuca kolejny bieg. W połączeniu z czasem reakcji 1 ms (GTG) ten monitor celuje w graczy, którzy chcą widzieć przeciwnika zanim ten w ogóle pomyśli o strzale. I to wszystko w rozdzielczości QHD, więc nie trzeba rezygnować z ostrości obrazu.
Płynność to jedno, ale tu liczy się też jakość
Gigabyte nie poszedł na skróty i zamiast klasycznego kompromisu „szybko, ale blado”, postawił na panel SuperSpeed IPS. Efekt? 98% pokrycia DCI-P3 i aż 140% objętości sRGB, co oznacza naprawdę soczyste kolory. Do tego 1,07 miliarda barw – brzmi jak marketing, ale w praktyce robi robotę nie tylko w grach, ale też przy oglądaniu filmów czy tworzeniu treści.
Nie zabrakło też wsparcia dla VESA DisplayHDR 400. Jasność na poziomie 300 nitów może nie wyrywa z butów, ale w tej klasie sprzętu daje zauważalny boost w kontraście i ogólnym odbiorze obrazu. Innymi słowy – jest wystarczająco dobrze, żeby gry wyglądały efektownie, a nie tylko szybko.
Funkcje dla graczy, które faktycznie mają sens
Na pokładzie znajdziemy AMD FreeSync Premium, więc tearing i stuttering odchodzą w zapomnienie. Do tego Smart OD, który automatycznie dopasowuje overdrive – czyli nie trzeba ręcznie grzebać w ustawieniach, żeby pozbyć się ghostingu. Monitor robi to za Ciebie.
Ciekawie wypada też zestaw funkcji Game Assist. Niestandardowe celowniki, timery czy picture-in-picture to dodatki, które dla jednych będą bajerem, a dla innych realnym wsparciem w rozgrywce. Black Equalizer natomiast pomaga wyciągnąć szczegóły z ciemnych scen – i nagle przeciwnik czający się w cieniu przestaje być niewidzialny.
Komfort grania na długie godziny
Gigabyte zadbał nie tylko o wyniki w grach, ale też o komfort użytkowania. Certyfikaty TÜV Rheinland dla redukcji niebieskiego światła i migotania to coś, co doceni każdy, kto spędza przy komputerze więcej niż „jedną rundkę”.
Ergonomia też stoi na wysokim poziomie – regulacja wysokości, pivot, szeroki zakres obrotu i pochylenia sprawiają, że monitor można dopasować praktycznie do każdego stanowiska. Do tego smukła, metalowa podstawa, która nie zajmuje pół biurka – i robi się całkiem przyjemny setup.
Pod względem złączy jest klasycznie, ale wystarczająco: dwa HDMI 2.0, DisplayPort 1.4, wyjście słuchawkowe i USB-A do aktualizacji firmware’u. Niczego nie brakuje, choć też nie ma tu przesadnego „przepychu”.
Na plus zasługuje też system odprowadzania ciepła – czterostronna konstrukcja ma pomóc utrzymać stabilną pracę nawet przy intensywnym użytkowaniu. To detal, ale w sprzęcie dla graczy ma znaczenie.
Gigabyte G27Q3 wygląda jak monitor, który chce nam powiedzieć jedno: nie musisz wydawać fortuny, żeby grać szybko i dobrze. A jeśli faktycznie spełni obietnice producenta, może namieszać w segmencie gamingowych ekranów bardziej, niż się wydaje.
Źródło: Displayspecifications
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz