Disney uderza w Google, zarzucając gigantowi bezprawne wykorzystywanie swoich postaci do trenowania AI. Jednocześnie sam inwestuje miliard dolarów w OpenAI – hipokryzja czy chłodna kalkulacja?
Sztuczna inteligencja coraz częściej trafia na nagłówki nie z powodu technologicznych przełomów, ale wielkich sporów o pieniądze i prawa autorskie. Najnowszy konflikt rozgrywa się między Disneyem a Google. W tle są znane filmowe postacie, miliardowe inwestycje i pytanie: kto tak naprawdę może korzystać z cudzej twórczości?
- Co oglądać w Disney+? Najnowsze premiery filmów i seriali
- Disney+ szokuje. Widzowie sami stworzą treści AI?!
Disney atakuje Google. Chodzi o prawa autorskie i AI
Disney wysłał do Google oficjalne pismo, w którym zarzuca koncernowi naruszenie praw autorskich na „masową skalę”. Według Disneya systemy i usługi oparte na sztucznej inteligencji rozwijane przez Google miały być trenowane na chronionych treściach bez zgody właściciela praw. Następnie miały być wykorzystywane do komercyjnego generowania i rozpowszechniania obrazów oraz materiałów wideo z wykorzystaniem postaci i marek Disneya.
Disney+ logo / fot. rtvManiaK.pl
Według autorów pisma Google na dużą skalę produkuje i dystrybuuje wizerunki popularnych bohaterów. Dodatkowo część generowanych grafik ma być oznaczona logo Gemini. To zdaniem Disneya może sugerować, że firma udzieliła zgody na takie wykorzystanie swoich treści.
Wśród przykładów naruszeń wymieniono postacie i światy z takich produkcji jak „Kraina lodu”, „Król Lew”, „Vaiana”, „Mała Syrenka”, „Toy Story”, „Potwory i spółka”, „Ratatouille” czy „W głowie się nie mieści”, a także marki należące do Lucasfilm, Marvela i 20th Century Studios, w tym „Gwiezdne wojny”, „Avengers”, „Spider-Man” czy „Simpsonowie”. Disney dołączył do pisma przykłady obrazów, które według spółki zostały wygenerowane w aplikacjach AI Google na podstawie poleceń tekstowych. To jedna z nich:
Google nie uznaje swojej winy, w tle współpraca z OpenAI
Koncern podkreśla, że od miesięcy sygnalizował Google swoje obawy, jednak rozmowy nie przyniosły efektów. W efekcie Disney zażądał natychmiastowego zaprzestania dalszego kopiowania, wyświetlania i dystrybucji chronionych treści. Do tego zażądał także wdrożenia skutecznych zabezpieczeń technologicznych, które miałyby zapobiec podobnym naruszeniom w przyszłości.
Google w odpowiedzi nie odniósł się bezpośrednio do zarzutów. Rzecznik firmy zaznaczył, że koncern korzysta z publicznie dostępnych danych z otwartej sieci oraz oferuje narzędzia pozwalające właścicielom praw kontrolować swoje treści. Zapowiedział również dalszy dialog z Disneyem.
Jednocześnie sam Disney rozwija współpracę z OpenAI, co tylko podgrzewa dyskusję wokół praw autorskich i przyszłości twórczości. Disney zainwestował miliard dolarów i zgodził się, by wybrane postacie trafiły do generatora wideo Sora. Od 2026 roku użytkownicy mają móc tworzyć filmy z bohaterami znanymi z Marvela, Pixara czy „Gwiezdnych wojen”.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz