>

Sony zamknęło serwery, a fani stworzyli tę samą grę od zera! Powstały prywatne serwery

Sony zamknęło serwery Concorda błyskawicznie, ale gracze mają inne zdanie. Wskrzesili jedną z największych porażek live-service, odtwarzając całe zaplecze sieciowe, a Sony już zaczęło reagować. Historia, która świetnie pokazuje, jak krucha jest „własność” gier w 2025 roku.

Jeśli jakiś tytuł idealnie podsumowuje problemy rynku live-service, to właśnie Concord — hero-shooter od Firewalk Studios, który umarł szybciej, niż powstał. Sony wypuściło go na PS5 i PC w sierpniu 2024 roku, chciało zbudować kolejny hit pokroju Destiny… i zaliczyło spektakularną glebę. Gra nie zdobyła publiczności, recenzje były słabe, a po kilku tygodniach Sony wyciągnęło wtyczkę, robiąc refundy i wygaszając serwery.

Concord wraca z martwych. Nie dzięki Sony, tylko społeczności

Jakby tego było mało, niedługo później zamknięto całe Firewalk Studios. Tytuł stał się symbolem jednego z najszybszych upadków w historii gier-usług.

W normalnym świecie historia kończyłaby się w tym momencie. Jednak gracze, jak to gracze, nie lubią, gdy ktoś zabiera im zabawkę tylko dlatego, że korporacji „nie wyszło”. Dlatego w ciszy, bez fanfar, bez milionowych budżetów, mały trzyosobowy zespół – Red, open_wizard i gwog – zaczął na własną rękę przywracać życie Concordowi i to od zera.

Źródło: steamdb.info, statystyki jakiś czas po premierze

Po miesiącach reverse engineeringu, testów i dłubania w kodzie udało się odtworzyć backend API gry, naprawić najważniejsze systemy i doprowadzić do tego, że Concord znów… działa. Wróciło menu, ładowanie postaci, matchmaking, a nawet pełny mecz Clash Point. Projekt jest „buggy”, ale w pełni grywalny.

Sony zaczyna reagować. Pierwsze DMCA poleciały w sieć

Społeczność wrzuciła dwa nagrania z działającej gry na YouTube, a Sony szybko zareagowało i ruszyło z DMCA. Filmy zostały zdjęte przez MarkScan, firmę zajmującą się egzekwowaniem praw autorskich dla Sony. Dla graczy to jednak ważny moment. Concord staje się nie tylko ciekawostką, ale też przykładem tego, jak bardzo ulotne potrafią być gry online. Kupujesz tytuł za 40 dolarów, a po kilku tygodniach zostaje ci ikonka w bibliotece i wspomnienie.

Projekt nadal powstaje, a cel to stabilne działanie serwerów i zamknięte playtesty, do których można zapisać się na Discordzie twórców. Oczywiście do czasu, aż Sony zdecyduje, że to kolejny film do zdjęcia. Kiedyś jednak miałem styczność z opinią, że Sony wciąż pracuje nad Concordem i chce go wskrzesić, może to jest powód zamknięcia projektu.

To, co zrobiła trójka pasjonatów, obnaża słabość modelu live-service bardziej niż jakikolwiek raport finansowy. I jest świetnym przypomnieniem, że gry online nie umierają wtedy, gdy decyduje korporacja, tylko wtedy, gdy gracze przestają o nie walczyć.

Źródło

Michał Zacharski

Najnowsze artykuły

Ten telewizor Sony wyprzedaje się błyskawicznie. Powód? Cena zwala z nóg – pozytywnie

Sony z matrycą 120 Hz i przekątną 55 cali w takiej cenie? Ta promocja naprawdę…

18 maja 2026

Co oglądać w HBO Max? Najciekawsze nowe filmy i seriale

Co obejrzeć w HBO Max? Jakie filmy i seriale warto teraz zobaczyć? Szukając odpowiedzi na…

18 maja 2026

Nowość od Edifiera to materiał na hit? Słuchawki z Bluetooth 6.0 i ekranem za grosze

Edifier Auro Ace to nowe, rewolucyjne słuchawki nauszne z wbudowanym ekranem. Poznaj specyfikację i niską…

18 maja 2026

Kino domowe 5.1.2 za grosze! Mamy znakomity kupon

Marzy Ci się kino domowe w bardzo niskiej cenie? Jeśli tak, to świetnie się składa…

18 maja 2026

Ten sprzęt zmienia zasady gry. 13-calowy ekran, który złożysz jak teczkę

Aura Displays zaprezentowało Single Flex Pro, pierwszy na świecie przenośny monitor ze składanym ekranem AMOLED.…

18 maja 2026

Ta gra Xboxa podbiła Metacritic! I to przed premierą

Forza Horizon 6 wskoczyła na pierwsze miejsce zestawienia najlepiej ocenianych gier 2026 roku według Metacritic.…

18 maja 2026