Po tym jak Ayaneo Pocket Micro 2 wyprzedało się w kilkanaście minut za sprawą mikroskopijnego nakładu, producent ogłosił powrót konsolki. Lepiej się pospieszyć.
Premiera Ayaneo Pocket Micro 2 przejdzie do historii jako jedno z dziwniejszych wydarzeń na rynku handheldów. Po szerokiej kampanii marketingowej urządzenie trafiło do sprzedaży podczas transmisji na żywo, ale dla graczy spoza Chin przygotowano zaledwie ponad sto sztuk, przez co sprzęt zniknął ze sklepu błyskawicznie.
Początkowo moderatorzy firmy informowali na serwerach Discord, że edycja była „ściśle limitowana” i dołożenia sprzętu nie będzie. Ayaneo jednak szybko zmieniło zdanie, prawdopodobnie pod naporem wściekłych komentarzy rozczarowanych użytkowników, którzy poczuli się oszukani całą akcją.
fot. Ayaneo
Producent oficjalnie ogłosił dodatkową produkcję Pocket Micro 2, a preordery rozpoczęły 10 lipca. Podobnie jak przy pierwszym rzucie, sprzęt miał być sprzedawany na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, a zamówione konsole trafią do klientów najwcześniej pod koniec sierpnia.
Najtańsze telewizory MiniLED na lipiec 2026. Który kupić?
W nowym rzucie znalazł się m.in. popularny, nawiązujący do Nintendo GameCube wariant w kolorze Stardust Purple. Żeby jednak obniżyć koszty produkcji, firma zdecydowała się zaoferować ten kolor w nieco słabszej (i tańszej) konfiguracji z 6 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci na dane, wycenionej na 269 dolarów. Podstawowe, czarno-białe modele startują od 239 dolarów.
Niestety obietnice nowej partii znów wiążą się z problemami z dostępnością. Przedstawiciel firmy przyznał na Discordzie, że nakład nadal pozostanie „ekstremalnie limitowany”, a portal Retro Handhelds zaledwie kilkadziesiąt minut po uruchomieniu sprzedaży poinformował, że sprzęt… natychmiast wyprzedał się ponownie.
Wszystko wskazuje na to, że niezależnie od apetytu zachodnich rynków, potężna, wyposażona w procesor Snapdragon 865 mała konsolka na razie pozostanie rynkowym „białym krukiem”.
Strategia, którą przyjęło Ayaneo przy okazji Pocket Micro 2, to książkowy przykład robienia szumu tanim kosztem (albo ogromnego błędu logistycznego). Tworzenie szerokiej kampanii marketingowej dla nakładu wielkości stu sztuk to plucie w twarz własnym klientom. Handheldy retro to dzisiaj rynek, na którym gracze chcą kupować od ręki, a nie walczyć w wirtualnych kolejkach o „limitowane” wydania, dlatego nie dziwię się fali krytyki.
Sam sprzęt wydaje się interesujący, szczególnie pod kątem emulacji na Snapdragonie, ale jeśli firma traktuje klientów w ten sposób, to o sympatię w społeczności będzie naprawdę trudno.
Źródło: Retro Handhelds
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Steam Deck 2 może zapewnić znacznie większy skok wydajności, niż sugeruje przeciek jego specyfikacji. Moore’s…
Właściciele Xbox Series X|S mają nowy powód, by liczyć na lepszy obraz w grach. Krótka…
Steam Deck może już korzystać z DLSS 3.7 dzięki nieoficjalnej modyfikacji. Pierwsze nagrania wyglądają obiecująco,…
Cyberleek grozi udostępnieniem grywalnej wersji GTA 6 jeszcze przed premierą. Deklaruje, że pliki pozwolą przejść…
Kiedy ogłoszono czwarty sezon "Teda Lasso", głęboko westchnąłem. Gdy dowiedziałem się, że Ted ma zaczynać…
Niepokojące doniesienia dotyczą jednej z gier Bethesdy, która miała trafić na Nintendo Switch 2. Wypowiedź…