Nowy ONE Monitor kusi czystą formą, jednym kablem i ekologiczną duszą. Idealnie wpasowuje się w estetykę nowoczesnych biurek. Jest tylko jeden haczyk, nie każdy laptop da sobie z nim radę.
Na pierwszy rzut oka wygląda jak sprzęt przyszłości. ZERO kabli, ZERO przycisków, ZERO bałaganu. Tylko jeden port USB-C, który zasila ekran i jednocześnie przesyła sygnał. ONE Monitor to sprzęt stworzony z myślą o estetach i miłośnikach prostych rozwiązań. Ale za tą piękną fasadą kryje się dość surowa rzeczywistość. U większości użytkowników monitor po prostu nie zadziała.
- Dell odpala dwa ciekawe i przystępne cenowo monitory. Jeden 340 Hz, a drugi QD-OLED: specyfikacja
- Monitor 5K od AOC kusi wymagających! Kolory jak żywe, USB-C w komplecie i mnóstwo innych funkcji
Minimalizm, który może rozczarować
Nie chodzi o żaden błąd konstrukcyjny. Po prostu ONE Monitor wymaga bardzo konkretnego typu złącza USB-C, które obsługuje zarówno Power Delivery, jak i DisplayPort Alt Mode. Jeśli Twój laptop tego nie ma to ekran zostanie czarny. Nie ma HDMI, nie ma przejściówek, nie ma trybu awaryjnego. Podłączasz i albo działa, albo… nie.
Producent wyraźnie celuje w niszę. Zamiast konkurować funkcjami, postawił na coś innego: czysty design i maksymalnie ograniczoną elektronikę. W praktyce oznacza to też ekologię. Ponad 90% materiałów pochodzi z recyklingu, a cały monitor potrafi przejść w tryb zerowego poboru prądu, gdy jest nieaktywny. W czasach, gdy sprzęty pożerają energię nawet w stanie czuwania, to naprawdę coś.
Warto jednak wiedzieć, na co się człowiek pisze. ONE Monitor nie oferuje żadnych fizycznych ustawień ani możliwości dostosowania parametrów obrazu. Nie znajdziesz tu menu OSD, nie zmienisz jasności, nie podłączysz innego źródła. Ten monitor po prostu działa, o ile masz do niego odpowiedni sprzęt.
Co ciekawe, mimo że całość wygląda lekko i kompaktowo, nie jest to sprzęt mobilny. ONE Monitor ma solidną podstawę i został stworzony z myślą o statycznych przestrzeniach roboczych, takich jak biura, coworki czy domowe stanowiska do pracy.
Dla kogo to rozwiązanie może być strzałem w dziesiątkę? Dla programistów, fanów minimalizmu, osób ceniących porządek i prostotę. Jeśli nie potrzebujesz superprecyzyjnego odwzorowania kolorów, nie bawisz się w montaż wideo i nie grasz w gry to możesz być zadowolony. Ale jeśli Twoja praca wymaga więcej elastyczności, a sprzęt bywa kapryśny to raczej nie będzie miłość od pierwszego wejrzenia.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






