Czy wersje reżyserskie filmów są nam jeszcze na coś potrzebne?
Powiedzieć, że wersje reżyserskie filmów są złe i niepotrzebne, byłoby wielką niesprawiedliwością dla dzieł, takich jak "Czas Apokalipsy" czy "Łowca androidów". Ale po seansie 6,5-godzinnego "Rebel Moon" Zacka Snydera mam dość i zacząłem zastanawiać się, czy dzisiaj takich przydługich filmów jeszcze potrzebujemy?
