Disney od lat rządził w kinach dzięki Marvelowi i Gwiezdnym Wojnom. Dziś jednak studio bije na alarm, bo młodzi mężczyźni z pokolenia Gen Z odwracają się od kina i wolą gry oraz streaming. Co planuje gigant, by odzyskać fanów i uniknąć spadku wpływów?
Przez ostatnie dwie dekady Marvel i Lucasfilm były maszynką do pieniędzy. Avengersi, Iron Man, Jedi to zawsze działało. Tyle że dziś młodzi mężczyźni (13–28 lat) przestali reagować na te marki. Gen Z to pokolenie, które wychowało się w pandemii, spędza czas w grach i na TikToku, a kino straciło dla nich magię.
- Co oglądać w Disney+? Poznaj najgorętsze premiery z sierpnia
- Najbardziej oryginalne „Gwiezdne Wojny” wracają! Wiemy kiedy na Disney+
Disney szuka planu B, bo młodzi faceci wolą gry niż kino
Marvel notuje spadki, „Fantastic Four: First Steps” zawiodło mimo solidnych recenzji, a Star Wars nie wypuściło filmu od kilku lat. Do tego reboot „Indiana Jonesa” okazał się finansową wtopą, a „Piraci z Karaibów” od dekady stoją w miejscu.
Dlatego Disney uruchomił nową strategię. Firma szuka świeżych, oryginalnych pomysłów, które mogą przemówić do młodszej widowni. W grę wchodzą filmy przygodowe, poszukiwacze skarbów, a nawet produkcje sezonowe na Halloween. Kierunek jest jasny, potrzeba mniej odgrzewanych kotletów, więcej nowej krwi.
Na czele tego ruchu stoi David Greenbaum, który ściągnął do siebie Darię Cercek, czyli współtwórczynię sukcesów „Sonic the Hedgehog”, „A Quiet Place” czy „Smile”. To jasny sygnał, że Disney zaczyna stawiać na kino bardziej „męskie” i rozrywkowe niż dotychczasowe live-action bajki.
Disney kupił udziały w Fortnite za 1,5 miliarda dolarów i choć nie posiada praw do filmu, ruch ten pokazuje, że gigant chce mocniej wejść w świat gier. A to właśnie gry, jak w przypadku „Minecraft Movie” (prawie miliard dolarów wpływów) potrafią przyciągnąć Gen Z do kin.
Oczywiście Disney wciąż jest potęgą, ma przecież „Avatar: Fire and Ash” czy „Zootopia 2”, a to są miliardowe hity. Ale nawet sam Bob Iger przyznał, że priorytetem nie jest już tylko znane IP, a po prostu „dobre filmy”.
Czy to wystarczy, by odzyskać pokolenie wychowane na TikToku i Fortnite?
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






