Zapraszam na test ISK HD9999. Czy warto je kupić w 2026 roku? / fot. Paweł Łaz, techManiaK.pl
Nie da się ukryć, że w 2026 roku słuchawki przewodowe nie są zbyt popularne. Dla graczy i osób, które jednak nie potrzebują łączności bezprzewodowej, nadal mogą okazać się ciekawymi wyborami. Zapraszam na test ISK HD9999, słuchawek już naprawdę dobrze znanych, ale czy nadal dobrych tyle czasu od premiery?
Spis treści
Nie tak dawno miałem okazję znów wrócić do testowania słuchawek przewodowych, a konkretniej sprawdziłem dla Was Sony INZONE H6 Air, czyli propozycję dla graczy. Tym razem mam jednak dla Was coś innego, dużo tańszego i bardziej wszechstronnego. Zapraszam na test ISK HD9999, czyli „klasyki”, która w 2026 roku ciągle może dać dużo frajdy.
Jak już zdążyłem wspomnieć, sprawdzane dzisiaj słuchawki nie należą do tych drogich i można je kupić za około 270 złotych. To dosyć standardowa kwota, jaką można wydać na nowe słuchawki, chociaż oczywiście w przypadku przewodowych może „nieco bardziej boleć”.
Mimo to, patrząc na zestaw, z jakim ten model do nas trafia, myślę, że szybko można „otrzeć łzy”.
Sprzęt do testów dostarczyła sklep HardPC, za co serdecznie dziękujemy. Nie miało to jednak wpływu na ocenę testowanego urządzenia.
Tak, przychodzą z ciekawszym dorobkiem od wspominanych na początku „Soniaków”, ale najpierw pudełko. Mamy na nim oczywiście informacje o nowych słuchawkach, częściową specyfikację, najważniejsze cechy – standardowo.
Co jednak znajdziemy w środku?
Więc tak, akcesoriów jest naprawdę dużo i jest wszystko, czego można byłoby chcieć. Nie trzeba myśleć o adapterach, o dodatkowych przewodach, czy nawet padach.
Ogólnie rzecz biorąc tak, chociaż da się znaleźć pewne mankamenty. Mamy tutaj do czynienia z tworzywami sztucznymi, skórą (ekologiczną), a także domieszką metalu. Całość jest bardzo giętka, co możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu, więc będzie trudno o uszkodzenie konstrukcji w ten sposób. Działanie paska zastępującego tradycyjny pałąk jest płynne. Same w sobie kopuły też mają jakieś luzy, by móc w miarę dopasować się do kształtu głowy.
Luzy te jednak czasami dają się we znaki, kiedy zdejmujemy słuchawki, a te potrafią wydać dźwięki jak „zabawka”. Na plus jednak znowu wymienialne pady, które wymienia się naprawdę bardzo łatwo i szybko. Dzięki temu nie trzeba wyrzucać słuchawek, jeżeli się zużyją. Są to słuchawki, które są ogólnie dobrze „zrobione”, chociaż nie należy też oczekiwać w tym zakresie „topu-topów”.
Patrząc na samą konstrukcję, przypominają mi się AKG K240, których podobieństwo nie jest tutaj bez znaczenia. Popatrzmy także na początek jeszcze na wagę, która wynosi 321 gram, czyli nie tak mało. Mimo tego, można liczyć na to, że słuchawki nie będą obciążać głowy i odcinka szyjnego kręgosłupa na tyle, by dawać się we znaki podczas dłuższych sesji. Pady są całkiem miękkie, chociaż oczywiście – jak to skórzane – nie oddychają za dobrze.
To przekłada się na problem w cieplejsze dni, gdzie zwyczajnie będzie bardzo ciepło w uszy. Prócz tego, wyważenie jest nieco przechylone w stronę, gdzie podłączany jest przewód do słuchawek. Na szczęście nie przekłada się to na odczuwalnie gorszą wygodę. Są to zwyczajnie słuchawki, które nie są świetne, ani tragiczne. Są całkiem w porządku.
No i dochodzimy do momentu omówienia brzmienia testowanych tutaj słuchawek przewodowych. Przede wszystkim można by oczekiwać sporej mocy w brzmieniu, z uwagi na 50 mm przetworniki, a także używanie przeze mnie ich podłączonych do DAC-a Prodigy Cube BE. Posiada on wymieniony wzmacniacz operacyjny na Muses8820, co też rozszerza jego możliwości.
Niskie rejestry są zdecydowanie odczuwalne już w pierwszych brzmieniach. Są one zdecydowanie mocne, intensywne, ale także ciepłe. Widać, że w tym zakresie nie będzie problemów z daniem użytkownikowi odpowiedniej ilości „cięższego brzmienia”.
Średni zakres tonowy jest z kolei trochę wycofany, powoli pokazując nam zamysł producenta na to, jak brzmieć mają końcowo te słuchawki.
Powiedzieć trzeba jednak, że średnica w tym modelu jest całkiem szczegółowa, dzięki czemu nie można powiedzieć, że jest jednoznacznie zła.
No i pozostały wysokie rejestry, które znowu są mocne, jasne, a nawet momentami potrafią być „kąsające”. Inaczej mówiąc, mamy tutaj do czynienia z dosyć klasyczną V-ką, gdzie skupienie jest właśnie na dwóch skrajnych zakresach częstotliwościowych.
Naprawdę na plus zaskoczyła mnie z kolei scena, która jest naprawdę bardzo obszerna w kierunku lewo-prawo. Mimo tego, że przód-tył nie jest już tak imponujący, to nadal wypada bardzo dobrze. Słychać to zwłaszcza w grach, gdzie mocno liczy się pozycjonowanie dźwięku, jak Counter Strike, czy War Thunder.
I dotarliśmy do końca tej dosyć szybkiej recenzji słuchawek przewodowych. To oczywiście spowodowane jest tym, że zwyczajnie – względem modeli bezprzewodowych – mamy mniejszy zakres elementów do oceny. Przypomnijmy sobie cenę – ISK HD9999 są dostępne od 269 złotych, co nie jest „fortuną” na słuchawki. Czy jednak warto je zakupić? Przejdźmy do plusów i minusów.
Na pewno bardzo dobrze wypada kwestia wyposażenia w akcesoria – nie potrzeba nic więcej, niż to, co dostajecie. Prócz tego, pochwalić można niezły poziom komfortu użytkowania i brzmienie.
Szczególnie na plus wypada bas, a także sopran, choć także średnica jest całkiem szczegółowa. No i ta scena i pozycjonowanie… mega.
Głównie skupiają się wokół brzmienia (o dziwo), ponieważ – mimo wszystko – średnica jest trochę wycofana, a sopran momentami zbyt mocny.
Cya!
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Niepokojące doniesienia dotyczą jednej z gier Bethesdy, która miała trafić na Nintendo Switch 2. Wypowiedź…
Nadchodzący tydzień na Xbox przyniesie gry ze znanych serii, rodzinne przygody i produkcje dostępne w…
Twierdza 4 dostała nowe demo na Steam. Można sprawdzić fragment zamkowego życia, a to dopiero…
Steam Deck dostał aktualizację testową, która zdejmie z graczy jeden z obowiązków przy uruchamianiu gier.…
Czy GTA 6 trafi na Nintendo Switch 2? Przedstawicielka Nintendo po raz pierwszy odniosła się…
Sony szykuje nietypową zmianę w menu głównym PS5. Tym razem nie chodzi o gry, a…