fot. Forza Horizon 6
Ogromna wpadka twórców Forza Horizon 6. Przez pomyłkę z plikami pre-load na platformie Steam, cała gra trafiła na strony pirackie przed premierą.
Premiera gry Forza Horizon 6, planowana na 19 maja, zapowiadała się na jedno z największych wydarzeń tego roku. Niestety, dla firmy Microsoft debiut ten właśnie zamienił się w wizerunkowy koszmar. W niedzielę 10 maja, deweloperzy z Playground Games udostępnili na platformie Steam pliki pre-load – zapomnieli jednak o absolutnie podstawowym kroku.
Jak donoszą użytkownicy serwisu SteamDB, potężna paczka danych o wadze 155 GB została opublikowana bez żadnego szyfrowania i zabezpieczeń Denuvo. Umożliwiło to graczom natychmiastowe pobranie paczki. Zanim Microsoft zareagował i przywrócił zabezpieczenia, pliki zdążyły już rozprzestrzenić się w internecie.
Wyciek obejmuje kompletną wersję gry – co gorsza, w najbogatszym wydaniu Premium Edition. Według doniesień z mediów społecznościowych, nieoficjalne pliki zostały już „złamane”. Pierwsi piraci zaczęli już logować się na nieoficjalne serwery, ale radość z wczesnego dostępu trwała bardzo krótko. Microsoft wytoczył właśnie najcięższe działa w walce ze złodziejami.
Firma namierzyła osoby logujące się do gry przed oficjalnym startem i rozpoczęła masowe rozdawanie „hardware banów”, czyli blokad nałożonych na sprzęt. Oznacza to, że zablokowane komputery i konsole całkowicie tracą dostęp do usług online i gier z serii Forza – nawet po utworzeniu nowego konta lub zakupie oryginalnej kopii w przyszłości. To najostrzejsza i bezlitosna forma kary, na jaką decyduje się gigant z Redmond.
Pomimo ostrej reakcji ze strony Microsoftu w dalszym ciągu jest to absurdalna sytuacja dla uczciwych nabywców. Osoby, które zapłaciły za wydanie Premium (gwarantujące wczesny dostęp), muszą legalnie czekać do 15 maja, aby uruchomić grę. Pozostali gracze wyruszają w drogę dopiero 19 maja.
Dla Playground Games to potężny cios, choć zdecydowana reakcja Microsoftu może nieco poprawić wizerunek w oczach legalnych klientów. Wyciek kodu na ponad tydzień przed oficjalnym debiutem i tak zapisze się jednak w historii jako jedna z największych wpadek na platformie Steam.
Rzadko widzi się tak potężne wpadki techniczne i równie potężne, ostre jak brzytwa reakcje. Opublikować 155 GB na tacy to błąd, za który polecą głowy, ale banowanie po sprzęcie to wyraźny sygnał od Microsoftu: „my daliśmy ciała, ale wy macie cierpieć”.
Z jednej strony cieszy surowa kara dla piratów, z drugiej szkoda graczy, którzy legalnie zapłacili ponad stówę w dolarach za wczesny dostęp i muszą omijać spoilery szerokim łukiem przez kolejne dni. Uruchamianie teraz „pirata” to jak gra w rosyjską ruletkę z własnym komputerem – ban hardware’owy boli najbardziej.
Źródło: WCCFTech / Idle Sloth
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.
Co obejrzeć w HBO Max? Jakie filmy i seriale warto teraz zobaczyć? Szukając odpowiedzi na…
Edifier Auro Ace to nowe, rewolucyjne słuchawki nauszne z wbudowanym ekranem. Poznaj specyfikację i niską…
Marzy Ci się kino domowe w bardzo niskiej cenie? Jeśli tak, to świetnie się składa…
Aura Displays zaprezentowało Single Flex Pro, pierwszy na świecie przenośny monitor ze składanym ekranem AMOLED.…
Forza Horizon 6 wskoczyła na pierwsze miejsce zestawienia najlepiej ocenianych gier 2026 roku według Metacritic.…
Wyciekły grafiki zupełnie nowego sprzętu do grania od Ayaneo. Nowy, pionowy handheld może kosztować mniej…