W centrum nowości NVIDIA stoi G-SYNC Pulsar, czyli świeża wersja VRR, ale z dodatkiem, który ma zredukować rozmycie i sprawić, że dynamiczne sceny będą wyglądały wyraźniej, a przy okazji całość ma wejść do sklepów szybciej, niż zwykle bywa w przypadku takich nowinek.
Już w 2013 roku G-SYNC namieszał na rynku, bo VRR przestał być egzotyczną funkcją dla wybranych, a stał się fundamentem współczesnych monitorów, dzięki czemu gracze nie musieli wybierać między rozrywaniem obrazu a responsywnością, kiedy V-SYNC potrafił bardziej przeszkadzać niż pomagać. Teraz firma twierdzi, że zaczyna się kolejny etap, bo wraz z G-SYNC Pulsar chce połączyć dwie rzeczy, które dotąd często wymuszały kompromisy: płynność VRR bez tearingu oraz wyraźniejszy ruch dzięki strobingowi.
Najmocniejszy haczyk to obietnica „ponad 1000 Hz efektywnej klarowności ruchu”, przy czym NVIDIA nie mówi o tym, że monitor ma fizycznie odświeżać obraz tysiąc razy na sekundę, tylko że efekt wizualny w ruchu ma przypominać wyświetlacz o takiej klasie ostrości. Mechanizm ma opierać się na strobingu podświetlenia o zmiennej częstotliwości, co w praktyce ma zwiększać czytelność obiektów w ruchu, ułatwiać śledzenie celu i poprawiać precyzję, gdy na ekranie dzieje się bardzo dużo.
NVIDIA podaje bardzo konkretny przykład, bo jeśli grasz w 250 klatek na sekundę, to G-SYNC Pulsar ma dawać klarowność ruchu efektywnie czterokrotnie wyższą niż bazowa częstotliwość odświeżania. Firma sprowadza to do tego, że płynność zostaje, ale detale w ruchu mają wyglądać ostrzej, jakbyś zredukował naturalne „mazanie” LCD, które w dynamicznych scenach potrafi irytować bardziej niż drobne spadki FPS.
Nowa współpraca z MediaTekiem
W tej historii ważne jest to, że NVIDIA nie kończy na prezentacji technologii, tylko od razu mówi o starcie sprzedaży, bo monitory G-SYNC Pulsar od Acer, AOC, ASUS i MSI są dostępne od 7 stycznia u wybranych sprzedawców, a kolejne sklepy i dostawy mają dochodzić w następnych tygodniach.
Wszystkie cztery modele startowe mają wspólną bazę: 27 cali, 2560×1440, IPS, 360 Hz oraz HDR z jasnością szczytową 500 nitów, a do tego NVIDIA zaznacza, że konstrukcje mają możliwość aktualizacji oprogramowania przez port micro-B USB, co pozwala firmie rozwijać Pulsar w czasie i teoretycznie poprawiać działanie po premierze, zamiast zamykać temat w dniu wypuszczenia produktu.
Do tego dochodzi drugi element, który może zainteresować także tych, którzy nie żyją samym e-sportem, bo debiutujące modele dostaną G-SYNC Ambient Adaptive Technology. Czyli funkcję, która przy użyciu wbudowanego czujnika światła ma automatycznie dopasowywać jasność oraz temperaturę barwową do warunków w pomieszczeniu.
Największy zwrot akcji to współpraca z MediaTekiem, bo NVIDIA informuje, że to pierwsze monitory G-SYNC zbudowane w taki sposób, aby technologie G-SYNC mogły być włączone bezpośrednio do skalera wyświetlacza, co pozwala ominąć konieczność stosowania dedykowanych modułów G-SYNC. Jeśli ten ruch faktycznie uprości produkcję, to cała technologia może stać się bardziej dostępna dla producentów, a wtedy może się okazać, że „G-SYNC premium” zacznie szybciej trafiać do szerszej oferty.
Co więcej firma potwierdza 63 nowe urządzenia G-SYNC Compatible, wśród których pojawia się m.in. pierwszy na świecie monitor gamingowy 1040 Hz od Samsunga, a także telewizory LG z rocznika 2026, co jest istotne, bo pokazuje, że G-SYNC nie jest już tylko tematem stricte pecetowym i monitorowym, ale dalej rozlewa się na rynek RTV, gdzie gracze coraz częściej podpinają konsolę albo PC do dużego ekranu w salonie.
CES 2026: Chińskie firmy rozdają karty w wyświetlaczach?
NVIDIA wzmacnia przekaz demonstracjami, bo opisuje porównania z użyciem kamery pursuit w Counter-Strike 2 na monitorze 360 Hz z Pulsarem i bez niego, gdzie różnica w rozmyciu ruchu ma być widoczna od razu. Zaprezentowano także pokazuje przykład z Anno 117: Pax Romana, żeby podkreślić, że poprawa klarowności ma sens nie tylko w rywalizacji online, ale też w grach w których poruszasz się po mapie, wyszukujesz jednostki i obiekty, a tłok na ekranie potrafi zrobić z obrazu jedną smugę.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.










Dodaj komentarz