Apple szykuje jedną z najbardziej oczekiwanych aktualizacji swojego profesjonalnego monitora. Studio Display 2 według przecieków ma zadebiutować w 2026 roku i uderzyć tam, gdzie poprzednik kulał najmocniej. Czeka nas wyższa jasność, mini-LED, nowy chip, Thunderbolt 5 i… funkcja, o którą użytkownicy proszą od trzech lat.
Gigant technologiczny nie robi rewolucji w wyglądzie, ale to, co planuje pod maską, może mocno namieszać. Według najnowszych przecieków Studio Display 2 ma pojawić się między marcem a majem 2026 roku, być może obok nowych wersji Mac Studio lub Mac Pro. Czyli klasyczne Apple, monitor nie jako dodatek, lecz element większego ekosystemu.
Dotychczasowy Studio Display był dobry, ale brakowało mu jednego: odświeżania wyższego niż 60 Hz. I jeśli doniesienia się potwierdzą, Apple w końcu odrobi lekcję.
- Nowy Philips z matrycą QD OLED wjeżdża na europejskie salony. Ile kosztuje monitor 240 Hz dla graczy?
- PS5 dostaje idealnego partnera! Sony prezentuje monitor z haczykiem
Mini-LED, jaśniejszy ekran i ProMotion 120 Hz
Największym skokiem ma być przejście z tradycyjnego IPS-a na mini-LED. To ta sama technologia, którą Apple stosuje już w MacBookach Pro i iPadach Pro. Dostajemy:
- głębszą czerń,
- wyższy kontrast,
- dokładniejszą kolorystykę,
- realny HDR, bo jasność ma skoczyć z 600 nitów aż do 1000–1200 nitów.
W świecie content creatorów to potężna różnica. Montażyści wideo, fotografowie, graficy, każdy, kto pracuje z HDR, wie, jak bardzo taka jasność zmienia workflow. Największy brak poprzednika znika, bo Apple testuje ProMotion 90/120 Hz. To ruch, który powinien wejść już trzy lata temu, ale lepiej późno niż wcale. Wyższa płynność w macOS, lepsze przewijanie, responsywność aplikacji, a nawet przyjemniejsze granie.
Jest też wątek VRR, ale przecieki nie potwierdzają, czy Apple ostatecznie to wdroży. To jeden z tych elementów „może się pojawić”, o których Apple pewnie zdecyduje w ostatniej chwili. Dla osób pracujących w jasnych pomieszczeniach powróci opcja nano-texture, czyli matowa powłoka redukująca odbicia. Kto korzystał ten wie, że to wybawienie przy dużych przeszkleniach.
Nowy chip, Thunderbolt 5 i lepsza kamera
Apple nie zamierza zostawiać monitora jako „głupiego ekranu”. W środku ma znaleźć się nowy chip – A18 lub A19. Nie chodzi o moc obliczeniową jak w iPhonie, a o funkcje:
- real-time adaptive rendering (czyli monitor sam poprawia obraz na bieżąco, żeby wyglądał jak najlepiej),
- lepsze przetwarzanie obrazu,
- płynniejsze integracje z macOS,
- bardziej inteligentne dopasowanie kolorów i jasności.
A skoro już o integracji mowa to Sidecar, Universal Control i reszta apple’owych magicznych sztuczek mają działać jeszcze płynniej. Nowością, na którą wiele osób czekało, jest też kamera. Zamiast standardowego 12 MP, Apple testuje 18 MP, co powinno przełożyć się na:
- ostrzejszy obraz w wideokonferencjach,
- lepszą pracę w słabym świetle,
- naturalniejsze kolory.
Do tego dochodzi Thunderbolt 5, czyli ogromny upgrade względem TB4. Szybszy transfer, możliwość podpięcia kilku monitorów o wysokiej rozdzielczości i lepsza obsługa zewnętrznych dysków dla montaży wideo. Jeśli ktoś pracuje na kilku ekranach, robi color grading albo tworzy treści to będzie czuć różnicę.
Obecny model kosztuje 1599 USD, a wersja nano-texture dodatkowe 300 USD. Przecieki sugerują delikatną podwyżkę, ale monitor nadal pozostanie w segmencie premium. Design prawdopodobnie się nie zmieni.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz