Telewizja, którą znaliśmy od lat, właśnie wchodzi w nową erę. Comcast testuje rozwiązanie, które pozwoli reklamodawcom kupować reklamy w telewizji… tak jak w internecie. Co to oznacza dla widza i czy czeka nas fala jeszcze bardziej natarczywych spotów?
Comcast wprowadza na rynek programmatic dla telewizji linearnej, czyli możliwość kupowania reklam w tradycyjnej TV w dokładnie taki sam sposób, jak dziś dzieje się to w świecie cyfrowym. Do tej pory reklamy w telewizji były kupowane na sztywno, w blokach i pasmach. Teraz stają się biddowalne i targetowane, co oznacza, że firmy będą mogły precyzyjnie wybierać grupy odbiorców i licytować miejsce na antenie.
- Potężna inwestycja TCL! Drukowane telewizory OLED coraz bliżej
- Nowy kanał TV zaskakuje – to internet, czy telewizja?
Reklamy w TV jak w Internecie? Comcast szykuje przełom
Całość działa dzięki platformie FreeWheel, technologicznemu zapleczu Comcastu. W praktyce daje to markom ogromną elastyczność, bo mogą korzystać z różnych modeli zakupu: od klasycznych insertion order, przez PMP (Private Marketplace), aż po Programmatic Guaranteed. Innymi słowy, tradycyjna telewizja wchodzi w ten sam świat, w którym od dawna działają reklamy na YouTube czy Facebooku.
Dla branży reklamowej to rewolucja, a dla widzów potencjalna zmora. Targetowanie reklam w telewizji oznacza, że blok reklamowy będzie bardziej „personalny” niż kiedykolwiek. Zamiast przypadkowych spotów możemy zobaczyć reklamy dopasowane do naszych zwyczajów czy zainteresowań. Tak, dokładnie jak w internecie.
Comcast przekonuje, że to proste rozwiązanie zwiększy skuteczność kampanii i pozwoli markom dotrzeć do większej liczby odbiorców. Faktycznie, zasięg ma być imponujący, ponad 11 miliardów wyświetleń miesięcznie w ramach premium linear inventory. Badania pokazują też, że połączenie telewizji z kampanią online mocno podnosi wyniki sprzedażowe.
Jeszcze kilka lat temu telewizja była ostatnim bastionem reklamowego „przypadku” – oglądałeś to, co wrzuciła stacja. Teraz może to zniknąć. Personalizacja spotów w TV to krok w stronę Internetu, gdzie od dawna trudno uciec od dopasowanych reklam. Pytanie tylko, czy widzowie to zaakceptują, czy uznają za kolejne narzędzie, które odbiera prywatność i psuje komfort oglądania.
Na razie rozwiązanie jest w fazie testów, ale już teraz widać, że jeśli wejdzie na masową skalę, zmieni krajobraz reklamowy na zawsze.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






