Twój Smart TV mógł udostępniać domowe łącze obcym podmiotom. LG i Samsung zapowiadają usuwanie aplikacji. Skala problemu zaskakuje.
Zwykła gra na Smart TV mogła robić znacznie więcej, niż obiecywał jej opis. Po doniesieniach o wykorzystywaniu telewizorów i domowych łączy przez sieci proxy LG i Samsung zapowiadają porządki w aplikacjach. Pozostaje pytanie, dlaczego dopiero teraz.
- Samsung OLED 65″. Cena poniżej 4500 zł!
- Burza wokół telewizorów LG. Firma potwierdza skanowanie domowej sieci
Instalujesz grę, a telewizor dostaje dodatkową pracę
Telewizor miał służyć do oglądania seriali i okazjonalnego grania, a tymczasem mógł dostać drugi etat. Bez pytania właściciela o zdanie. Serwis Lowpass ujawnił w kwietniu, że część aplikacji i gier na LG webOS, Samsung Tizen, Amazon Fire TV oraz Roku potajemnie wykorzystywała urządzenia użytkowników do obsługi cudzego ruchu internetowego. Wśród zastosowań wymieniano zbieranie danych do trenowania sztucznej inteligencji, ale sprawa nie kończyła się na dokarmianiu chatbotów.
LG logo / fot. rtvmaniak.pl
Chodzi o tzw. resproxies, czyli mechanizmy pozwalające wykorzystywać domowe łącza jako serwery pośredniczące. Cudzy ruch przechodzi wtedy przez telewizor i połączenie internetowe jego właściciela. Po zebraniu odpowiednio dużej liczby urządzeń powstaje sieć, którą można udostępniać kolejnym klientom. Według opisanych doniesień takie botnety bywały wynajmowane przez grupy hakerskie z Chin, Korei Północnej, Iranu i Rosji. Co gorsza, aplikacja nie musiała być otwarta na ekranie, żeby wykonywać zadania w tle. Wyjście z gry niekoniecznie oznaczało więc koniec jej aktywności.
Liczby przytoczone przez firmę Spur pokazują, że trudno mówić o pojedynczej wpadce. Kod umożliwiający takie pośrednictwo wykryto w ponad 42,5% aplikacji i gier na webOS oraz w 26,5% aplikacji na Tizen. Nie oznacza to automatycznie, że każdy telewizor z takim programem pracował dla cyberprzestępców, ale skala obecności tych komponentów robi wrażenie. Harrison Sand z firmy Mnemonic wskazał nawet grę Pac-Man zawierającą złośliwe oprogramowanie. Samsung miał ją wyróżniać jako „Wybór redakcji”. Trudno o lepszy sposób na uśpienie czujności kogoś, kto po prostu szuka gry dla dziecka.
LG i Samsung zapowiadają usuwanie aplikacji
Inne platformy zaczęły reagować wcześniej. Amazon Fire TV, Roku i Google TV zablokowały w aplikacjach sieć IPIDEA, a także ograniczyły rozwiązania proxy firmy Bright Data. Ta ostatnia nadal wymieniała jednak LG i Samsunga wśród swoich partnerów. Na tym tle deklaracje obu producentów telewizorów były długo wyczekiwane, zwłaszcza że użytkownik oficjalnego sklepu z aplikacjami ma prawo liczyć na coś więcej niż atrakcyjną ikonę i przycisk instalacji.
Samsung QN77F / fot. rtvManiaK.pl
LG pod koniec lipca poinformowało, że współpracuje z deweloperami nad usuwaniem funkcji proxy z aplikacji na webOS. John Taylor, starszy wiceprezes firmy, przekazał serwisowi KrebsOnSecurity, że wykorzystywanie telewizorów w takich sieciach nie jest zgodne z ich przeznaczeniem. Twórcy mają usunąć problematyczne funkcje, a jeśli tego nie zrobią, dostępność ich aplikacji zostanie zawieszona. Jest więc konkretna zapowiedź konsekwencji, choć sama deklaracja nie mówi jeszcze, ile programów zostało już poprawionych.
Samsung na początku sierpnia przedstawił swoje stanowisko serwisowi TechCrunch. Firma poinformowała o ograniczeniu rejestracji nowych aplikacji zawierających funkcje proxy oraz wdrażaniu zasad, które wprost zakazują odpowiedzialnych za nie zestawów SDK. Producent zapowiedział też wyszukiwanie i usuwanie aplikacji z takimi komponentami, które już znajdują się w sklepie. To istotne, bo zamknięcie drzwi nowym programom rozwiązuje tylko część problemu — pozostają jeszcze te, które użytkownicy mogli zainstalować wcześniej.
Dobrze, że LG i Samsung zapowiadają sprzątanie, ale po takich doniesieniach przydałyby się również jasne informacje dla właścicieli telewizorów. Których aplikacji dotyczył problem? Co zostało usunięte, a co poprawione? Kupując Smart TV, trudno zakładać, że niewinna gra może przy okazji udostępniać nasze łącze nieznanym podmiotom. Dopóki producenci nie pokażą efektów swoich działań, pozostaje nam ich obietnica. A po historii z polecanym Pac-Manem samo zapewnienie, że aplikacja pochodzi z oficjalnego sklepu, brzmi już trochę mniej uspokajająco.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







Dodaj komentarz