Technologia DLSS 5 od NVIDIA wywołała krytykę graczy, którzy zarzucają jej psucie estetyki gier, czemu – jak twierdzi Jensen Huang – mają się mylić.
DLSS 5 zaprezentowano podczas konferencji NVIDIA GTC keynote. Nowy model renderowania wykorzystuje sztuczną inteligencję, by dodawać do grafiki „fotorealistyczne oświetlenie i materiały”.
W materiale pokazowym zestawiono sceny z gier, takich jak Resident Evil Requiem, Hogwarts Legacy czy Starfield – w wersji oryginalnej i po zastosowaniu DLSS 5.
„DLSS 5 to moment GPT dla grafiki – połączenie ręcznego renderingu z generatywną sztuczną inteligencją, które zapewnia ogromny skok realizmu wizualnego, przy jednoczesnym zachowaniu kontroli artystów nad twórczą ekspresją” – powiedział Jensen Huang.
- 150 złotych w kieszeni! Odbierz aż 2 gry całkiem za darmo
- Xbox wchodzi w nową erę! Duże gry AAA to za mało
Krytyka graczy
Entuzjazmu producenta nie podzielili gracze. Wielu z nich wskazywało, że technologia zmienia pierwotny styl graficzny i wygląd postaci, czyniąc je momentami trudnymi do rozpoznania.
Wpis w serwisie X zapowiadający DLSS 5 szybko zalała fala krytycznych komentarzy, podobnie jak sekcja pod filmem demonstracyjnym opublikowanym w YouTube. Użytkownicy zarzucali technologii, że sprawia, iż postacie wyglądają jak wygenerowane przez AI zdjęcia profilowe pozbawione charakteru i „duszy”, a przez to sztuka traci swoją wyjątkowość.
W kolejnych komentarzach podkreślano, że nakładanie na gry „filtra AI” jest zniewagą, ponieważ zmienia wygląd postaci do tego stopnia, że przestają być rozpoznawalne.
Zwracano też uwagę, że artyści poświęcają wiele godzin na dopracowanie modeli, które następnie są zastępowane przez wygenerowane twarze, co – zdaniem komentujących – odbiera sens ich pracy i budzi silną frustrację.
Dyskusja wokół DLSS 5 pokazuje rosnące napięcie między rozwojem technologii AI a oczekiwaniami graczy wobec zachowania unikalnego stylu wizualnego w grach.
Źródło: mashable.com
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








Dodaj komentarz