Fani Wiedźmina mają powód do ekscytacji – pojawiło się długo wyczekiwane demo nowej odsłony gry, a Internet aż huczy od emocji. Pokazano nie tylko fragmenty gameplayu, ale i kilka zaskakujących smaczków, które rozbudzają apetyt na więcej.
Wielu Polaków czekało na kolejną odsłonę tej kultowej serii. Kilka miesięcy temu zobaczyliśmy zwiastun, a teraz – zaledwie kilka godzin temu – pojawiło się demo z fragmentami gameplayu oraz komentarzem twórców. Internet oszalał, i trudno się dziwić – gra wygląda fenomenalnie.
- Sony ratuje skandaliczną grę z 2024? PS Plus może dać jej drugie życie
- Producent ostrzega. Tego po żadnym pozorem nie rób z Nintendo Switch 2 po zakupie!
Wiedźmin 4 – demo na Unreal Engine 5
Materiał trwa aż 14 minut. Na początku widzimy fragment rozgrywki – prawdopodobnie z kampanii. Pewien mężczyzna (kupiec?) zostaje zaatakowany przez potwora, traci monetę, którą podnosi… Ciri.
Następnie głos zabierają twórcy Wiedźmina oraz przedstawiciel Unreal Engine 5 (UE5). Podkreślają, że ich celem jest wyniesienie Wiedźmina na nowy poziom jakości.
Potem przechodzimy do sedna – pokazu rozgrywki prowadzonego przez pracownika CD Projekt RED. Już na pierwszy rzut oka widać, że świat gry jest oszałamiająco piękny, a detale robią ogromne wrażenie.
Nie mogło też zabraknąć wiernego towarzysza – wierzchowca o imieniu Kelpie. Twórcy zadbali o to, aby jazda konna była płynna, naturalna i po prostu przyjemna.
Choć nie wchodzono głęboko w szczegóły techniczne, zdradzono, że roślinność i natura będą odgrywać kluczową rolę w świecie gry. Zastosowano technologię umożliwiającą błyskawiczne renderowanie elementów otoczenia. Jak powiedział jeden z deweloperów:
Brak kompromisów świadczy o naszej ambicji, jeśli chodzi o urzeczywistnienie naszej wizji za pomocą niesamowitych efektów wizualnych.
Uwielbiam takie odważne deklaracje podczas prezentacji – zwłaszcza przy tak oczekiwanym tytule jak Wiedźmin 4. To właśnie takie zdania zostają w głowie i będą mi towarzyszyć podczas ogrywania gry.
W ósmej minucie prezentacji ukazano miasto tętniące życiem – coś, czego brakowało w poprzednich częściach. Mieszkańcy mają swoje sprawy, nie są pustymi NPC. Przykład? Grupa osób grających na instrumentach, do której z czasem dołącza coraz większy tłum przechodniów – świat naprawdę żyje.
Warto dodać, że gra powinna działać w stabilnych 60 FPS, co zawdzięczamy technologii UE5. Są jednak i minusy – brakuje polskiego dubbingu, co odbiera grze sporo charakteru, zwłaszcza dla fanów oryginalnych głosów postaci.
Na zakończenie twórcy przygotowali dla nas niespodziankę, której nie będę zdradzał – polecam sprawdzić samemu.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.








