Gorąco wokół Karli Sofíi Gascón – Netflix odcina się od gwiazdy „Emilii Pérez”. Czy to koniec kariery transpłciowej aktorki?
Hollywood uwielbia historie o wzlotach i upadkach, a najnowsza saga z udziałem Karli Sofíi Gascón doskonale wpisuje się w ten schemat. Aktorka, która miała szansę zapisać się w historii jako pierwsza transpłciowa laureatka Oscara za rolę w filmie Emilia Pérez, znalazła się na cenzurowanym. A wszystko przez stare wpisy w mediach społecznościowych i ich burzliwe konsekwencje.
Wzlot i upadek Karli Sofíi Gascón
Jeszcze niedawno Gascón była na fali wznoszącej – film zdobył aż 13 nominacji do Oscara, a ona sama miała uczestniczyć w kluczowych wydarzeniach promocyjnych w Los Angeles. Harmonogram? Napięty do granic: AFI Awards, Critics Choice, Gildia Reżyserów, Gildia Producentów, festiwal w Santa Barbara… Słowem – pełen oscarowy blitz. Problem w tym, że Netflix zdecydował się całkowicie wycofać swoje wsparcie dla aktorki.
Co się stało? W sieci odkopano jej kontrowersyjne posty, w których w niewybrednych słowach wypowiadała się o islamie, chrześcijaństwie i samej gali Oscarów. Krytyka była szybka i bezlitosna. Gascón próbowała się bronić, ale najwyraźniej jej strategie PR-owe bardziej zaszkodziły, niż pomogły. Netflix uznał, że nie chce, by ta afera rykoszetem trafiła w ich kampanię oscarową – i po prostu odciął się od gwiazdy, rezygnując z finansowania jej podróży i stylizacji.
Efekt? Gascón musi teraz sama walczyć o swoje miejsce na czerwonym dywanie. Czy zdoła ocalić swoją oscarową szansę? Dla Gascón zegar tyka – a branża filmowa już szuka nowego bohatera tej opowieści.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.







