Disney znalazł się w ogniu krytyki. Federalna Komisja Handlu w USA oskarżyła firmę o nielegalne zbieranie danych najmłodszych użytkowników YouTube. Kara? 10 milionów dolarów. Problem dotyczy treści z takich hitów jak „Coco”, „Frozen” czy „Toy Story”. To pierwszy tak głośny przypadek od lat, który pokazuje, że nawet gigant branży rozrywkowej może podpaść regulatorom.
FTC zarzuciła Disneyowi, że nieprawidłowo oznaczał swoje materiały na YouTube. Wideo, które powinny być oznaczone jako „dla dzieci”, nie otrzymały właściwej etykiety. Skutki? Najmłodsi użytkownicy mogli korzystać z funkcji YouTube nieprzeznaczonych dla ich wieku, a ich dane były zbierane niezgodnie z prawem.
- Już jutro największa premiera jesieni na Disney+! Nie mogę się doczekać
- Futbol, komedia i gwiazda z „Top Gun: Maverick”! Czy Disney+ ma jesienny przebój?
Disney kontra FTC – dzieci w centrum uwagi
Amerykańskie przepisy COPPA (Children’s Online Privacy Protection Act) obowiązują od 1998 roku i jasno mówią: wszystkie serwisy internetowe muszą uzyskać zgodę rodziców na gromadzenie danych dzieci poniżej 13. roku życia. Disney zdaniem FTC tego nie zrobił, a sprawa odbiła się szerokim echem, bo dotyczy marek, które uchodzą za „bezpieczne” i rodzinne.
Co ciekawe, ugoda nie obejmuje Disney+ ani innych wewnętrznych platform Disneya. Problem dotyczy wyłącznie treści na YouTube, co jasno podkreśla samo studio. Firma zapewnia, że zawsze przestrzega prawa i „pozostaje liderem w ochronie prywatności najmłodszych”. Jednak fakt, że do ugody w ogóle doszło, podkopuje zaufanie rodziców.
Źródło: press.disney.pl
FTC nie poprzestaje na karze finansowej. Disney musi wprowadzić specjalny program weryfikujący oznaczanie filmów. Każde wideo publikowane na YouTube ma przejść dodatkową kontrolę, aby uniknąć podobnych wpadek. To część szerszego trendu, bo już w 2019 roku YouTube zgodził się na podobne ustalenia po własnym sporze z FTC.
Sprawa budzi emocje, bo dotyka dwóch punktów wrażliwych dla rodziców: prywatności dzieci i wiarygodności marki. Disney to dla wielu synonim bezpieczeństwa, a tymczasem okazuje się, że nawet on może narazić najmłodszych na ryzyko.
Rodzice korzystający z YouTube czy Disney+ chcą mieć pewność, że ich dzieci są chronione. Nawet jeśli ugoda dotyczy USA, to temat globalny, bo prywatność dzieci w sieci to kwestia, która wraca coraz częściej i nie omija także naszego rynku.
Na stronie mogą występować linki afiliacyjne lub reklamowe.






